Szpital albo śmierć
Gotowość bojowa w Radzyminie
Członkowie Komitetu Obrony Szpitala w Radzyminie podtrzymują swoją gotowość podjęcia głodówki w przypadku zamknięcia miejscowego szpitala. Wczoraj doszło do kolejnych manifestacji przeciwko decyzji lekarza wojewódzkiego. Całe miasto jest poruszone, wszędzie można zobaczyć transparenty: "Szpital albo śmierć", "Żądamy pozostawienia szpitala".
- Decyzja o zamknięciu szpitala jest dla mnie niezrozumiała - mówi ordynator placówki Mirosław Lachowski. - W piśmie, które otrzymaliśmy, czytam, że powodem jest zły stan techniczny i sanitarny naszego oddziału. A przecież myśmy sami, dzięki pomocy rady miasta i gminy wyremontowali obiekt. ZOZ w Wołominie nie dał nam ani złotówki, miasto chce też pokrywać w dużej części koszty utrzymania, ale potrzeba na to kilku jeszcze miesięcy. Tymczasem otrzymałem dzisiaj pismo od dyrektora generalnego ZOZ w Wołominie, w którym zabrania mi się przyjmowania pacjentów.
Radzymiński szpital obsługuje 28 okolicznych wiosek oraz oczywiście Radzymin. Jednak przyjeżdżają tu pacjenci w woj. ostrołęckiego, którzy mieszkają zaledwie kilka kilometrów od Radzymina. W przypadku zamknięcia tej placówki będą musieli jeździć do Ostrołęki.
- Wojewoda warszawski wie o całej sprawie już od tygodnia - mówi Zbigniew Kołaczyński, przewodniczący Komitetu Obrony Szpitala. - Od trzech dni czekamy na odpowiedź na pismo skierowane przez Radę Miasta, w którym prosimy o wstrzymanie decyzji lekarza wojewódzkiego. Mieszkańcy spontanicznie deklarują pomoc, chcą wpłacać pieniądze. Mieliśmy już zgłoszenia po 1,5 mln, a także oświadczenia, że ludzie są gotowi co miesiąc wpłacać jakąś kwotę, byle tylko szpital został.
Pracownicy szpitala są zrozpaczeni. Zdają sobie sprawę, że w Radzyminie żadnej pracy nie znajdą. Szpital w Wołominie też ich nie przyjmie. Pozostaną bez pracy i bez żadnej nadziej.
- Tu człowiek się czuje jak w domu - woła jeden z uczestników demonstracji. - Byłem w szpitalu w Wołominie, ale tam traktują człowieka jak kolejny przypadek chorobowy. Tu siostry coś wesołego powiedzą, uśmiechną się. Tu jest nasz szpital.
Po Radzyminie krąży pogłoska, że w budynku ma powstać dom dla rekonwalescentów i przewlekle chorych.
- Jeśli to ma być tańsza inwestycja, to życzę ZOZ-owi powodzenia - dodaje Mirosław Lachowski.
- Mój szpital kosztuje obecnie ZOZ w Wołominie około 3 mld złotych rocznie. Ze wszystkimi, tzn. płacami, lekami. A i ta kwota się zmniejszy, kiedy rada miasta zatwierdzi w swoim budżecie pomoc dla nas.
(to)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu