Tylko dla wybranych
Ministerstwo Zdrowia dysponuje niewielkimi funduszami na przeprowadzenie operacji za granicą. Finansuje więc takie leczenie w sporadycznych przypadkach. O wyborze pacjenta decyduje profesor - krajowy konsultant danej dziedziny.
- Przeprowadzenie operacji za granicą bywa finansowane przez ministra tylko wtedy, gdy nie ma żadnych innych możliwości leczenia - zastrzega Małgorzata Drab, naczelnik Wydziału Lecznictwa Specjalnego.
O tym, czy pacjent może zostać wyleczony w kraju, decyduje opinia krajowego konsultanta danej dziedziny. To on składa wniosek o sfinansowanie leczenia za granicą. - Nie przyjmujemy wniosków od samych pacjentów - mówi Małgorzata Drab. - Szczególnie w przypadkach, gdy nasze ośrodki dokonują już takich zabiegów.
Ministerstwo Zdrowia płaci tylko za przeprowadzenie wysoko specjalistycznych zabiegów, których jeszcze - ze względów technologicznych - nie wykonuje się w naszym kraju. Najczęściej są to operacje okulistyczne bądź neurochirurgii naczyniowej, ale zdarzają się też inne. - Są to wyjątkowe sytuacje - twierdzi Małgorzata Drab.
W zeszłym roku dzięki pomocy Ministerstwa Zdrowia operacje za granicą przeszło ponad 40 pacjentów. Większość z nich to były dzieci. Średni koszt jednego zabiegu wyniósł 30 tys.
marek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu