Ubezpieczenia, wyższa składka, dopłaty do zabiegów. Co uleczy służbę zdrowia
Podniesienie podatku na leczenie jest raczej nierealne, bo spowolniłoby gospodarkę
Dodatkowe ubezpieczenia to jeden ze sposobów na poprawienie sytuacji w służbie zdrowia, jakiego zamierza chwycić się Ministerstwo Zdrowia. Polisy dałyby zastrzyk gotówki do placówek medycznych i samych lekarzy. Ale resort przyznaje, że - oprócz ubezpieczeń - analizuje inne warianty. Wśród nich są pomysły zwiększenia składki, wyższych dopłat z budżetu oraz współpłacenia (pacjenci dopłacaliby do leczenia publicznego z własnej kieszeni). Wszystkie te możliwości obecnie są w trakcie analiz finansowych, w których bierze się pod uwagę długofalowe skutki gospodarcze.
Najpoważniej pod uwagę brane są dodatkowe ubezpieczenia oraz możliwość (nie obowiązek) dopłacania do niektórych zabiegów. - Zwiększenie składki jest w tej chwili mało realne. Nie ma sensu gospodarki, która zaczyna się coraz lepiej kręcić, okładać nowym podatkiem, mogącym ją spowalniać - tłumaczy wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. Jego zdaniem głównym celem jest to, aby gospodarka rozwijała się coraz lepiej, bo dzięki temu wpływy ze składki zdrowotnej do NFZ będą coraz wyższe.
Zwiększenie składki oznaczałoby konieczność zabrania kolejnych środków z kieszeni pracownika, co nie wzmocniłoby wewnętrznej konsumpcji. - A ta jest bardzo ważna z punktu widzenia gospodarki wychodzącej ze spowolnienia - dodaje Neumann. Nie bierze też pod uwagę mikropłatności - czyli wprowadzenia obowiązkowych drobnych dopłat za każdą wizytę lekarską. Ale nie wyklucza wprowadzenia dopłat do niektórych zabiegów, szczególnie że praktykowały to do niedawana niektóre szpitale. Np. przy zaćmie pacjenci często dopłacali do lepszej soczewki, niż była im oferowana przy zabiegu finansowanym z NFZ. W praktyce część zabiegu pokrywał fundusz, a część - chory. Jednak takie praktyki zostały zakazane przez fundusz, który stwierdził, że to wbrew prawu. Teraz Ministerstwo Zdrowia planuje zalegalizować dopłaty, jednocześnie określając standardy, za które zapłaci fundusz i za co może dopłacić chory.
Największy zastrzyk gotówki do systemu zagwarantowałyby dodatkowe ubezpieczenia. Miałby powstać specjalny urząd nadzoru, który kontrolowałby działanie prywatnych ubezpieczeń w publicznym systemie. Jak zapewnia Sławomir Neumann, ministerstwo byłoby gwarantem, że firmy nie wykluczą osób starszych czy takich, których leczenie może wiązać się z większym obciążeniem finansowym.
Czy będzie można odpisywać koszty polisy od podatku? Trwają rozmowy z Ministerstwem Finansów nad wprowadzeniem jakiegoś rodzaju zachęty finansowej dla osób, które zdecydują się wykupić dodatkowe ubezpieczenie.
Zdaniem Agnieszki Pachciarz, byłej szefowej NFZ, szukając dodatkowych środków na ochronę zdrowia, należałoby się zastanowić nad uregulowaniem zasad płatności składki zdrowotnej. - Przyjrzeć się relacji wysokości wpływów ze składki zdrowotnej do wydatków na leczenie konkretnych grup uprawnionych osób. W przypadku emerytów i rencistów fakt, że przychody z ich składek mogą być niższe niż wydatki, jest konsekwencją zasady solidaryzmu. W pozostałych grupach należy ocenić, czy obciążenie składką jest wystarczające. Jednym z problemów jest to, czy przedsiębiorcy, którzy niezależnie od dochodów płacą składkę ryczałtem, nie powinni być obciążeni proporcjonalnie do dochodów. Przy okazji można by rozwiązać sprawę opłacania składek z kilku źródeł - wyjaśnia Pachciarz. I przypomina, że budżet NFZ traci także na KRUS-ie - dokłada do leczenia rolników blisko 2 mld zł rocznie.
@RY1@i02/2014/020/i02.2014.020.00000030e.802.jpg@RY2@
WOJTEK GÓRSKI
Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu