Medycy zatroskani losem prywatnych szpitali
OCHRONA ZDROWIA
Samorządowcy oraz szefowie szpitali i poradni otwarcie mówią o swoich obawach, że spółki, zwłaszcza prywatne, mogą tracić kontrakty z NFZ w związku z polityką rządu promującą publiczną służbę zdrowia. Teraz dołączyli do nich medycy, którzy podczas Nadzwyczajnego XIII Krajowego Zjazdu Lekarzy wystosowali apel do premier Beaty Szydło o utrzymanie podmiotom prywatnym prawa do ubiegania się o środki na finansowanie świadczeń zdrowotnych na równi z placówkami publicznymi.
Uczestnicy zjazdu proszą też o zachowanie konkurencyjności polegającej na możliwości wyboru podmiotu leczniczego przez pacjentów. Do tego podkreślają, że taka konkurencja wpłynęła na zwiększenie liczby udzielanych świadczeń i poprawę ich jakości oraz wzrost efektywności systemu ochrony zdrowia.
Apel medyków to m.in. pokłosie wpisania w projekt ustawy o działalności leczniczej zakazu wypłaty dywidendy przez placówki z większościowym udziałem podmiotu publicznego oraz zakaz sprzedaży więcej niż 49 proc. udziałów podmiotom prywatnym. Ponadto w kontekście planów powołania sieci szpitali także mówi się o tym, że w pierwszej kolejności znajdą się w niej publiczne placówki.
- Obawy lekarzy są niestety słuszne - uważa Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem preferowanie publicznych podmiotów może nastąpić nawet nie na skutek decyzji płatnika, czyli NFZ, a zmian w rozporządzeniach i ustawach. I takie działania są już widoczne. - Można na przykład wpisać warunki kontraktowania wspierające podmioty publiczne lub rozwiązania, które są wyłącznie w dużych szpitalach. Chodzi np. o kompleksowość usług "od poczęcia do śmierci" pacjenta, której mniejsze szpitale czy przychodnie, zwykle prywatne, nie spełniają - mówi ekspert. - Taki kierunek zmian bardzo mi się nie podoba, powinna być równość podmiotów i otwartość rynku - dodaje Marek Wójcik.
Podobnego zdania są prywatne placówki. - Gros rządowych zapowiedzi dotyczy szpitali i jest ryzyko, że w niektórych zakresach premiowane będą publiczne placówki niezależnie od jakości ich usług - mówi mecenas Dobrawa Biadun z Lewiatana. I podobnie jak Wójcik jako zagrożenie wskazuje wyższe ocenianie w czasie konkursów o publiczne pieniądze wielkich szpitali molochów, które zapewniają niemal wszystko. - W koordynacji opieki nad pacjentem chodzi o współpracę. Można realizować taką opiekę wspólnie z innymi podmiotami. Posiadanie wszystkich usług u siebie jest z reguły nieefektywne i kosztochłonne - dodaje.
Aleksandra Kurowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu