Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd rekompensuje likwidację in vitro

28 czerwca 2018

W Łodzi powstaje pierwszy ośrodek leczenia niepłodności. Zostanie sfinansowany z pieniędzy z in vitro

Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi miałby się stać ośrodkiem referencyjnym. To tu zostałyby przygotowane standardy, stosowane w innych placówkach w Polsce. Docelowo ma powstać po jednym ośrodku w województwie. Już wiadomo, że w pierwszej kolejności zostaną zaangażowane do współpracy szpitale w Warszawie, Poznaniu i na Śląsku.

Oprócz leczenia łódzka placówka będzie prowadziła działalność edukacyjną, w ramach której odbywałyby się szkolenia dla personelu medycznego, a także dla pacjentów.

Dlaczego akurat Łódź? Zdaniem dyrektora placówki prof. Macieja Banacha jest na to gotowa zarówno od strony kadry, jak i zaplecza technicznego. - Mamy wybitnych specjalistów oraz prowadzimy kompleksową diagnostykę, która jest potrzebna przy diagnozowaniu niepłodności. Jak np. diagnostyka hormonalna, immunologiczna, genetyczna, ginekologiczna - przekonuje prof. Banach. Już w grudniu przygotowano koncepcję założeń. Na potrzeby kliniki zostałaby wydzielona osobna przestrzeń. I jeżeliby była potrzeba, to osoba czy też para, u której by należało zdiagnozować przyczyny niepłodności, mogłyby zostać w szpitalu. Na miejscu zostanie wykonany szereg kompleksowych badań.

- Obecnie takie osoby mają finansowane poszczególne badania przez NFZ, ale wszystkiego muszą szukać same, najczęściej w osobnych placówkach - przyznaje dyrektor. Teraz, co jest nowością, w zależności od potrzeby, miałaby im być też zaoferowana pomoc psychologiczna. Zdaniem wiceministra zdrowia Jarosława Pinkasa, autora pomysłu, takiej opieki obecnie brakuje, a stan psychiczny jest kluczowy w tym kontekście. Prace nad budową kliniki rozpoczną się jeszcze w tym roku i jak wynika z zapowiedzi ministerstwa, pod koniec roku albo na początku następnego pacjenci będą mogli korzystać z programu. Profesor Banach dodaje, że jeżeli będzie zapotrzebowanie, to można już teraz oferować pomoc w poszczególnych klinikach. Jeszcze przed dostosowaniem osobnego oddziału.

Zdaniem przeciwników nic nie zastąpi in vitro. Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia Nasz Bocian zauważa, że propozycja resortu zdrowia przypomina naprotechnolgię, czyli proces leczenia, w którym parę prowadzi lekarz oraz instruktor, a polega on na obserwacji cyklu i pogłębionej diagnostyce.

- W ten sposób nie uleczy się niedrożności jajowodu czy nie polepszy jakości nasienia. Do tego potrzebne są bardziej zdecydowane metody działania, czyli in vitro. A zatem z nowego programu dzieci nie będzie. Cofamy się tylko wstecz, o 35 lat, gdy nie było metod wspomaganego rozrodu - komentuje Barbara Szczerba.

Z programu in vitro, który był finansowany przez Ministerstwo Zdrowia od lipca 2013 r., a który ma się zakończyć w połowie tego roku, urodziło się 3,8 tys. dzieci.

- Uważam, że wygaszenie programu in vitro nie wpłynie negatywnie na liczbę urodzeń. Program będzie w sposób kompleksowy, a nie jedynie fragmentaryczny, wspierać osoby zmagające się z niepłodnością, co może przełożyć się wręcz na większą liczbę urodzeń - deklaruje wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas.

Przyznaje jednak, że osoby, którym opieka zaoferowana w ramach nowego programu nie pomoże, będą mogły skorzystać z in vitro. Podkreśla, że przecież nie jest to zakazane. Koszty będą jednak musiały pokryć z własnej kieszeni.

Piętą achillesową programu może okazać się dostęp do andrologów, którzy zdaniem ministerstwa powinni wspomóc leczenie.

- To nie jest specjalizacja. Umiejętności można nabyć po odbyciu odpłatnego szkolenia, potwierdzonego egzaminem, którego organizatorem jest Europejska Akademia Andrologii. Odbywa się on raz do roku - komentuje prof. dr hab. n. med. Jolanta Słowikowska-Hilczer, przewodnicząca zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Andrologicznego, które rekomenduje lekarzy z Polski do egzaminu.

Dodaje, że są prowadzone obecnie starania w resorcie zdrowia o to, by andrologię uznać za specjalizację, dzięki czemu szkolenia mogłyby się odbywać w towarzystwie.

Trudność i koszty sprawiają, że Polska może pochwalić się zaledwie ośmioma andrologami.

Jak dodaje prof. Banach, w Łodzi jest jeden z nich. Co więcej, ośrodek referencyjny, który powstanie przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, ma już wstępną obietnicę, że pomoże w konsultacjach.

- Na całym świecie w klinikach leczenia niepłodności pracę ginekologa wspomaga androlog. Z problemem tym boryka się bowiem para. Trzeba więc zdiagnozować zarówno kobietę, jak i mężczyznę. Tymczasem obecnie, o ile ta pierwsza ma dostęp do fachowców, o tyle mężczyzna jest badany bardzo powierzchownie, w zasadzie analiza jego niepłodności ogranicza się do sprawdzenia jakości nasienia. A to zdecydowanie za mało. Powinien tak jak kobieta przejść badania endokrynologiczne czy urologiczne - podkreśla prof. Jolanta Słowikowska-Hilczer.

Z finansowanego przez MZ programu in vitro urodziło się 3,8 tys. dzieci

@RY1@i02/2016/015/i02.2016.015.00000050c.803.jpg@RY2@

BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI/PAP

Resort Konstantego Radziwiłła wprowadza nowy program leczenia niepłodności

Klara Klinger

Patrycja Otto

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.