Na podwyżkach w służbie zdrowia niektórzy stracili... ...przez dodatek Zembali
Wzrost płac miała gwarantować uchwalona w czerwcu ustawa dotycząca najniższych wynagrodzeń zasadniczych w zawodach medycznych. Jednak dla wielu pielęgniarek podwyżki okazały się iluzją. A to dlatego, że na ich poczet ustawodawca kazał zaliczyć tzw. dodatek Zembali. Efekt? W wielu szpitalach podwyżki w ogóle nie było. A zdarzały się i takie, w których równała się... obniżce. Jak to możliwe? Jeśli podwyżkę dla danej pielęgniarki sfinansowano "dodatkiem Zembali" 1:1 (czyli na zasadzie zwykłego przesunięcia środków, ale z uwzględnieniem wykształcenia i specjalizacji), to uprawniona wychodziła na zero. I to nawet jeżeli z powodu wykształcenia podwyżka wynosiła np. 80 proc. wartości dodatku. Wtedy bowiem pozostałe 20 proc. i tak trafiało do jej portfela jako "dodatek Zembali". Tego ostatniego nikt nie zabrał, został on tylko uszczuplony na poczet podwyżki. Gorzej, gdy z pieniędzy przeznaczonych na "dodatki Zembali" najpierw dokonywano podwyżek (z uwzględnieniem wykształcenia i specjalizacji), a później pozostałą po takim podziale kwotę rozdysponowano po równo uprawnionym. Wtedy nasza przykładowa pielęgniarka mogła otrzymać dużo mniej niż wspomniane 20 proc. Szpitale, które zastosowały taki mechanizm, cofnęły w zasadzie "zembalowe dodatki". Czy prawidłowo? O odpowiedź poprosiliśmy resort zdrowia. ⒸⓅ
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.