Śmierć jest za droga
Na miejsce w hospicjum trzeba czekać w długiej kolejce. A jednocześnie to placówki, które nieustannie balansują na granicy bankructwa. To niejedyne absurdy polskiej opieki paliatywnej
Narodziny i śmierć. Dwa elementy życia, wspólne dla wszystkich niezależnie od tego, kim jesteśmy. W Polsce jednak nie rządzą się tymi samymi prawami. Takie można odnieść wrażenie, gdy słucha się ludzi, którzy pracują w hospicjach i starają się zapewnić opiekę paliatywną osobom umierającym. - Dzieci mogą się rodzić w naszym kraju bez ograniczeń, dlaczego więc na umieranie nadal funkcjonują limity? - pyta Karolina Pokorowska, jedna z założycielek Obywatelskiego Porozumienia na rzecz Medycyny Paliatywnej. Chodzi o kontrakty, które ośrodki czy hospicja podpisują z Narodowym Funduszem Zdrowia. Załóżmy, że kontrakt "opiewa" na 30 zgonów. Gdy jest ich więcej, placówka się zadłuża, bo ma nadwykonania. Dziwne? Szokujące? Takich przepisów i sytuacji niezrozumiałych z czysto ludzkiego punktu widzenia jest więcej. Kolejny przykład - ludzie umierają w kolejce do hospicjum, nie doczekawszy miejsca w placówce. Niby nic w tym dziwnego. Ale chodzi o to, jak wyglądają ostatnie dni, tygodnie czy miesiące pacjenta, który uporczywie tego życia się trzyma.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.