Nikt nie stracił, a kary się sypią
Lekarze kwestionują wysokość kar nałożonych za przepisywanie z refundacją recept na mleko dla niemowląt. Wskazują oni, że są ścigani za naginanie przepisów przez NFZ, który sam je nagina. Organ tłumaczy się, że ma związane ręce, bo do naruszeń doszło
Na początku roku media informowały, że Narodowy Fundusz Zdrowia nakłada kary na lekarzy, którzy wystawiali recepty z refundacją na preparat mlekozastępczy dla dzieci po 12. miesiącu życia. Przepisy bowiem wskazywały, że w przypadku tego konkretnego produktu można było to zrobić wyłącznie do osiągnięcia przez małego pacjenta 1. roku życia. Problem w tym, że jak wskazuje środowisko lekarskie, część z nich miała na tyle poważne alergie pokarmowe, że podawanie w dalszym ciągu tolerowanego dotąd preparatu było uzasadnione ze względów medycznych, a próby przejścia na dedykowany kolejnej grupie wiekowej produkt wiązałyby się z pogorszeniem stanu zdrowia. To jednak nie przekonało kontrolerów.
Sporo kontroli, duże pieniądze...
NFZ do tej pory przeprowadził prawie 2 tys. kontroli, z czego nieprawidłowości stwierdzono w ponad 1,2 tys. przypadkach. Chodzi o 975 placówek ochrony zdrowia oraz 248 uprawnionych do wystawiania recept. Jak czytamy w komunikacie NFZ, mowa o prawie 7,5 mln zł, które mogłyby być przeznaczone m.in. na inne refundacje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.