Przeciwników szczepień przybywa
Rośnie liczba osób, które nie szczepią dzieci. Tymczasem wracają choroby, które udało się wyeliminować właśnie dzięki szczepieniom. Od 2016 roku na odrę zmarło w Europie ponad 50 osób
W 2017 r. liczba osób, które odmówiły szczepienia przekroczyła już 30 tys. To o 30 proc. więcej niż w 2016 r. i niemal trzy razy więcej niż kilka lat temu. Do roku 2014 liczba nieszczepionych dzieci nie przekraczała 10 tys. Eksperci alarmują, że taka sytuacja jest widoczna w całej Europie, a także i Ameryce.
Każdy kraj prowadzi inną politykę w zakresie szczepień. W Polsce są one powszechne i obowiązkowe. Za odmowę grożą kary finansowe. W teorii wygląda to tak, że lekarz zawiadamia powiatowego inspektora sanitarnego, którzy rodzice nie zaszczepili swoich dzieci. Inspektor wysyła ponaglenie. Jeśli nie ma na nie odzewu, może nałożyć jednorazową grzywnę w wysokości do 1,5 tys. zł. Uprawnienia do tego ma też wojewoda, który zaalarmowany przez inspektora może najpierw zastosować upomnienie, a gdy jest ono bezskuteczne, nałożyć kilkusetzłotowe kary. Takich kar może być wiele, ale ich suma nie może przekraczać 50 tys. zł.
Co roku państwowi powiatowi inspektorzy sanitarni wysyłają do uchylających się już około 4 tys. upomnień wzywających do wykonania obowiązku szczepień ochronnych, grożąc skierowaniem sprawy na drogę egzekucji administracyjnej. Liczba wysyłanych przez nich tytułów wykonawczych sięga już ponad 2 tys. Niewiele mniej wniosków o egzekucję administracyjną obowiązku szczepień trafia do wojewodów z sanepidu. Jeśli chodzi o karanie mandatami w wysokości do 1,5 tys. zł, to tych rocznie jest wystawianych od kilku do kilkunastu.
W innych państwach, gdzie dotychczas do szczepień podchodzono bardziej liberalnie, polityka w tym zakresie się zmienia. We Włoszech dziecko bez szczepienia nie zostanie przyjęte do przedszkola, we Francji zwiększono liczbę obowiązkowych szczepień i tak jak we Włoszech bez poddania się im nie ma możliwości korzystania z edukacji przedszkolnej i szkoły. Podobne przepisy są w Niemczech, gdzie wprowadzono obowiązkowe porady dla antyszczepionkowców – a za nieskorzystanie z nich grozi bardzo wysoka grzywna finansowa.
Powód? Brak szczepienia to nie tylko zagrożenie dla danego dziecka, lecz – jak podkreślają eksperci – dla całego społeczeństwa. Kiedy spada wyszczepialność, rośnie ryzyko epidemii. Zagrożone są choćby osoby, które nie mogą się zaszczepić z przyczyn zdrowotnych albo noworodki, które dopiero czekają na podanie szczepienia.
Jak zauważa dr med. Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie szczepień z Centrum Medycyny Zapobiegawczej i Rehabilitacji w Warszawie, szczepienia, które stosujemy u dzieci, nie tylko są zgodne z naturą, lecz wręcz działają dokładnie w ten sam sposób. Podanie w zastrzyku szczepionki oznacza, że do organizmu dziecka dociera informacja o zagrożeniu, co powoduje powstanie odpowiedzi zapalnej oraz pamięci immunologicznej. Ekspert dodaje, że medycyna opracowała szczepionki przeciw takim mikrobom, z którymi kontakt naturalny mógłby być bardzo groźny dla dziecka (np. pałeczka krztuśca czy pneumokoki). Większość szczepionek opracowano przeciw chorobom, których w naturze dziecko mogłoby nie przeżyć, takie jak tężec, meningokoki, błonica czy gruźlica.
– Dlatego powinniśmy szczepić zdrowe dzieci, chcąc uniknąć groźnych dla zdrowia i życia zakażeń – twierdzi dr Paweł Grzesiowski.
W Polsce – choć do tej pory szczepieniom poddawało się ponad 97 proc. objętych obowiązkiem – według wstępnych danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny (NIZP–PZH) – w 2017 r. po raz pierwszy wyszczepialność przeciwko odrze zmniejszyła się do poniżej 95 proc.
– Jest to próg uznawany przez ekspertów za dolną granicę gwarantującą odporność zbiorowiskową – mówiła podczas konferencji zorganizowanej z okazji Europejskiego Tygodnia Szczepień dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy ds. epidemiologii.
Jak informowała (zgodnie z relacją portalu Medycyna Praktyczna), odsetek osób zaszczepionych jedną dawką szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) wynosi w tej chwili 94 proc., dwiema dawkami – 93 proc.
– To niepokojący sygnał, choć warto podkreślić, że na tle innych krajów europejskich Polska ciągle jest wśród liderów szczepień ochronnych, a plagą w skali Europy jest duża różnica między liczbą osób, które są zaszczepione jedną dawką, a tymi, które otrzymały pełny, dwudawkowy schemat szczepienia – mówiła ekspertka.
Jak wynika z danych NIZP–PZH, główne powody rosnącego oporu przeciw szczepieniom to: strach przez objawami niepożądanymi, wiara w medycynę alternatywną, odrębność kulturowa. W 2017 r. średnio cztery na 1 tys. osób unikały tego obowiązku
Najgorzej jest na Pomorzu i Śląsku. To tutaj – jak opisywał DGP – jest największy opór przeciwszczepionkowy: statystycznie odmawia ich odpowiednio ponad osiem oraz ponad sześć osób na 1 tys. mieszkańców. Z ostatnich danych głównego inspektora sanitarnego wynika, że głównym powodem odmów szczepień (w niemal jednej trzeciej przypadków) jest brak wiary w ich skuteczność lub wręcz przeświadczenie o ich szkodliwości. To argumenty, którymi od lat posługują się ruchy antyszczepionkowe propagujące pseudonaukowe hipotezy o przyczynianiu się szczepień do rozwoju niektórych chorób, przede wszystkim autyzmu. Sugerują też, że firmy farmaceutyczne i lekarze ukrywają faktyczną liczbę niepożądanych zdarzeń, tzw. NOP-ów.
– Opiekunowie dzieci ulegają środowiskom propagującym medycynę alternatywną. Rzadziej wśród powodów pojawia się wystąpienie wcześniej niepożądanego odczynu poszczepiennego u dziecka czy odrębność kulturowa, religijna bądź etniczna – wymieniała w rozmowie z DGP Anna Obuchowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku, dodając, że w ubiegłym roku aż w 58,8 proc. przypadków nie udało się ustalić przyczyny odmowy.
Wykaz szczepień obowiązkowych ochronnych i grupy osób zobowiązanych do poddania się im jest określony w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, a także w rozporządzeniu ministra zdrowia z 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych. Co roku w Polsce opracowywana jest szczegółowa analiza przeprowadzonych szczepień ochronnych. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że program szczepień obowiązkowych musi zostać utrzymany.
Sam kalendarz jest modyfikowany i mogą być dodawane kolejne pozycje. Rozważane jest wprowadzenie szczepień przeciwko meningokogom. Brana pod uwagę jest możliwość rezygnacji ze szczepień przeciwko gruźlicy. Rozważane jest t też zastosowanie w kalendarzu preparatów wysoko skojarzonych, a także zmiany rozkładu poszczególnych dawek. Na przykład w przypadku odry, świnki i różyczki można by obniżyć o kilka lat wiek, w którym podawana jest druga dawka. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu