Bezpieczeństwo danych pacjentów zawsze na pierwszym miejscu
Janusz Cieszyński: Chcemy, żeby wizyta lekarska składała się z 1 proc. niezbędnej biurokracji i 99 proc. leczenia. Tego oczekują i lekarze, i pacjenci, więc minister zdrowia musi się w te oczekiwania wsłuchać
@RY1@i02/2018/106/i02.2018.106.183001000.801.jpg@RY2@
fot. Marek Wisniewski/Puls Biznesu/Forum
Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia
Czy w Siedlcach i Skierniewicach każdy pacjent może już otrzymać e-receptę?
Wszyscy pacjenci, którzy chcą korzystać z elektronicznych recept, mogą już dostać je w placówkach biorących udział w pilotażu i zrealizować w uczestniczących w nim aptekach. W programie pilotażowym bierze udział sześć podmiotów leczniczych w dwóch miastach. Są to dość duże placówki, mające pod opieką stosunkowo liczną grupę pacjentów. Udział w pilotażu zadeklarowały wszystkie apteki w obydwu miastach. W niektórych trwa jeszcze podłączanie oprogramowania.
Pierwszą e-receptę wystawiono pod koniec maja, ale pilotaż trwa od marca. Co się działo przez te trzy miesiące?
Przede wszystkim testowano, jak współpracują między sobą systemy apteczne i gabinetowe. Wniosek, który już można wyciągnąć, jest taki, że niezbędne jest wsparcie, szczególnie w tych pierwszych etapach. Zakładam, że kiedy system będzie powszechny, to podłączenia, integracja będą formalnością. Wątpliwości, które się pojawiają w tych pierwszych etapach, dotyczą przede wszystkim takich kwestii, jak rozliczenia z NFZ, bo to jest z punktu widzenia farmaceuty bardzo istotne.
System do obsługi e-recepty jest jeden, ale producentów oprogramowania jest wielu?
Tak, nie mamy ambicji, żeby stać się dostawcą oprogramowania dla podmiotów leczniczych i farmaceutów. W naszym odczuciu jest to pole działania dla mechanizmów rynkowych. Naszą rolą jest stworzenie niezawodnego, wydajnego i stabilnego systemu centralnego.
Oczywiście trzeba spełnić określone wymogi, żeby się do tego systemu podłączyć. Ale my współpracujemy z producentami oprogramowania, w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia funkcjonuje rada interoperacyjności, która jest forum wymiany informacji na temat nowych rozwiązań. Korzystamy z międzynarodowych standardów, także z myślą o tym, że za jakiś czas będziemy się integrować z całą Europą. Taki jest nasz cel.
Kiedy będą wnioski z pilotażu? Czy tak jak planowaliście, pod koniec roku e-receptę będzie można zrealizować w większości aptek?
Zamierzamy prowadzić go przez okres wakacyjny, potem będzie czas, żeby przeanalizować i wdrożyć wnioski. Bo zakładam, że na pewno będą jakieś zmiany po pilotażu. Wtedy będziemy gotowi, żeby uruchomić system w całym kraju. Myślę, że uda nam się osiągnąć cel i na miarodajnej próbie zobaczyć, jak idzie wdrażanie e-recepty - co się podoba, a co można poprawić.
Podczas dyskusji na ten temat środowisko lekarskie często wyrażało obawy związane z nieuchronną obligatoryjnością rozwiązań cyfrowych. Jakie jest nastawienie lekarzy w miastach testujących e-receptę?
Lekarze są zainteresowani wystawianiem e-recept, ponieważ dla nich to wygoda i oszczędność czasu. Ani wiek, ani inne czynniki nie powinny być barierą. Ale oczywiście po to jest pilotaż, żeby między innymi zobaczyć, ilu lekarzy wzięło w nim udział, które grupy mniej chętnie e-recepty wystawiały i żeby wiedzieć, jak na te wyzwania odpowiedzieć.
Czy pacjenci, którzy otrzymują już e-recepty, mogą korzystać z Internetowego Konta Pacjenta?
Wszyscy pacjenci w całej Polsce mogą korzystać z IKP, serwis jest dostępny pod adresem Pacjent.gov.pl. Ale na razie zawartość pojawia się tylko dla tych, którzy biorą udział w pilotażu. Natomiast mamy dość ambitny plan, aby do końca tego roku systematycznie dodawać do niego kolejne funkcjonalności i informacje, które mogą być dla pacjenta przydatne. Obecnie trwają też badania użyteczności nowego wyglądu IKP, żeby było ono dostosowane do współczesnych wymagań użytkownika internetu. Myślę, że jest to niezwykle ważne, by ta brama do informacji w ochronie zdrowia była piękna i żeby system był atrakcyjny dla użytkownika.
Bardzo czekamy na ustawę o węźle krajowym [ma on ułatwić korzystanie z usług elektronicznych, pozwoli używać uniwersalnego loginu i bezpiecznego hasła - red.]. Obecnie, aby skorzystać z IKP, trzeba mieć profil zaufany, który można założyć w urzędzie albo przez bankowość elektroniczną. Jeśli ustawa w tym kształcie wejdzie w życie, dołączą do nas kolejni dostawcy tożsamości, także z sektora bankowego. A co za tym idzie, rozwiązania te zyskają na popularności. Już dziś mamy w niektórych bankach zakładki "e-urząd". Chciałbym, żeby jak najszybciej pojawiła się tam możliwość zalogowania do IKP. Oczywiście, jeśli nasi partnerzy z sektora bankowego będą tym zainteresowani. Rozmowy na ten temat cały czas się toczą. Warto też przypomnieć, że bezpieczeństwo danych pacjentów zawsze stawiamy na pierwszym miejscu - nikt poza nimi nie będzie miał dostępu do tych informacji, bez względu na to, jak loguje się do systemu.
Współpraca z bankami sprawdziła się przy 500+, więc pewnie warto skorzystać z tych doświadczeń przy IKP.
Dzieło ministra Bartosza Marczuka, czyli integracja z bankowością elektroniczną w 500+, to doskonały przykład, bo pokazuje obywatelowi, że można i warto korzystać z e-usług administracji publicznej. To także zachęta, by korzystać z kolejnych usług, które udostępnia administracja. Liczę na to, że jeśli będziemy mieć ciekawą zawartość IKP, będzie duże zainteresowanie ze strony pacjentów. A właśnie to, ile osób korzysta, jest miarą sukcesu takiego serwisu.
A jak przebiegają prace nad ustawą o IKP? Czy po konsultacjach wprowadzono do projektu jakieś znaczące zmiany?
Projekt został skierowany na Stały Komitet Rady Ministrów, który ma się nim zająć na początku czerwca. Chcielibyśmy, żeby jeszcze w czerwcu był przedmiotem obrad rządu i został skierowany do prac parlamentarnych. Będę zabiegał o to, żeby jeszcze przed przerwą wakacyjną ta ustawa została przedłożona do podpisu prezydentowi, bo chcemy udostępnić IKP w nowej odsłonie tak szybko, jak się da. Tym bardziej że to nie jest obowiązek, tylko dodatkowa możliwość. Dzięki konsultacjom, w których wzięli udział przedstawiciele pacjentów, lekarzy, farmaceutów i innych zawodów medycznych, udało się wprowadzić do projektu dodatkowe usprawnienia, które powinny się przełożyć na wzrost satysfakcji użytkowników. Naszym celem jest nie tylko to, co pokażemy jeszcze w tym roku, ale też stworzenie podstaw prawnych do rozwoju tego narzędzia na przyszłość.
Jakie funkcjonalności są pana zdaniem najbardziej potrzebne?
Przede wszystkim docelowo dostęp do wszystkich e-usług, czyli recept, skierowań i dokumentacji medycznej. Ale to nie wszystko - pozyskamy też informacje z NFZ na temat zrealizowanych świadczeń oraz z ZUS na temat zwolnień lekarskich. Technologicznie to nie jest skomplikowane, a daje pacjentowi bardzo ciekawe i potrzebne informacje. Chciałbym też, abyśmy prezentowali sumę odprowadzonych składek oraz wartość świadczeń, które zostały nam udzielone i sfinansowane ze środków publicznych. Każdy obywatel będzie mógł zobaczyć swój bieżący bilans wpłat i nakładów oraz jak zmienia się to z biegiem lat.
Kolejnym elementem informatyzacji systemu ochrony zdrowia ma być wykorzystanie e-dowodu. Co będziemy mogli dzięki niemu załatwić?
Przede wszystkich chodzi o potwierdzanie obecności w placówce. Dziś, zwłaszcza kiedy pojawiamy się po raz pierwszy, trzeba wypełniać formularze i podawać dane, w których posiadaniu organy państwa już są. Chcemy, żeby to robiło się samo - przez przyłożenie dowodu do czytnika. Obywatele chcą tego, co jest wygodne, a nasz cel jest taki, żeby wizyta lekarska składała się z 1 proc. niezbędnej biurokracji i 99 proc. leczenia. Tego oczekują i lekarze, i pacjenci, więc minister zdrowia musi się w te oczekiwania wsłuchać.
Potwierdzenie obecności pozwoli na ściągnięcie naszych danych identyfikacyjnych, ale będzie też bramą do cyfrowych informacji medycznych, które chcemy budować, tworząc platformę P1. Bezpieczny nośnik tożsamości, którym będzie e-dowód, będzie idealny do tego, by mieć pewność, że dostęp do tych danych będzie odpowiednio zabezpieczony. Należy przy tym pamiętać, że podstawową zasadą jest to, że dostęp do danych odbywa się zawsze za naszą zgodą. I po to jest też IKP, żeby móc wyrażać zgody zdalnie, bez wychodzenia z domu, np. upoważnić inne osoby do określonych informacji albo odebrania recepty.
Czyli e-dowód zastąpić ma Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, która nie będzie już potrzebna?
Karta jest rozwiązaniem tymczasowym, do momentu upowszechnienia e-dowodów. Trzeba pamiętać, że wydanie ich wszystkim Polakom to praca przewidziana na 10 lat, a my chcemy tę funkcjonalność zaoferować wcześniej. Oprócz kart w postaci plastikowej chcemy zaproponować też bardziej nowoczesny nośnik - aplikację mobilną. To oferta dla tych, którzy nie chcą kolejnej karty w portfelu, ale też korzyść dla budżetu państwa, który nie będzie musiał sfinansować druku i wydania kart dla posiadaczy aplikacji.
Kiedy będzie można wyrobić sobie taką kartę?
Chcielibyśmy ruszyć z wydawaniem jej jak najwcześniej. Jesteśmy jednak na razie na początkowym etapie prac, a to duże przedsięwzięcie. Wraz z projektem ustawy przekażemy też propozycję harmonogramu.
Czy za kartę trzeba będzie zapłacić?
Nie, oczywiście będzie bezpłatna dla pacjentów.
Jakich kolejnych e-usług w służbie zdrowia mogą spodziewać się pacjenci?
Skupiamy się na rozwijaniu systemu P1 (Elektroniczna Platforma Gromadzenia Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych). Pracujemy właśnie nad przygotowaniem oprogramowania pod pilotaż elektronicznego skierowania. Ale też stale staramy się uatrakcyjniać - wizualnie i treściowo - IKP.
Kiedy ruszy ten pilotaż?
W połowie października.
Czy tak jak w przypadku e-recepty będzie realizowany w wybranych miastach?
Ostateczny kształt pilotażu oprzemy na wnioskach z wdrożenia e-recepty, naszym celem na dziś jest przede wszystkim wyprodukowanie oprogramowania do połowy października.
Jak przygotowywane przez resort rozwiązania mają się do RODO? Postępująca informatyzacja i nowe unijne przepisy budzą wiele obaw.
Chciałbym podkreślić, że lekarze, farmaceuci i cały sektor ochrony zdrowia nie powinni się obawiać RODO. RODO nakazuje podmiotom, które przetwarzają dane osobowe, przede wszystkim szacować ryzyko, czyli sprawdzać, czy dane są chronione w należyty sposób. Ale nie można się dać zwariować. Nie trzeba ściągać z drzwi gabinetów tabliczek z informacją o specjalizacji, bo rejestr lekarzy jest w internecie i każdy może w minutę sprawdzić, jaką specjalizację ma dany lekarz. Nie jest to poufna informacja, tylko publiczna. Natomiast miałbym już wątpliwości co do wywieszania list pacjentów na drzwiach gabinetów. W mojej ocenie może to naruszać prawo do tego, by pewne rzeczy pozostały tajemnicą między pacjentem a lekarzem.
Z punktu widzenia resortu zdrowia najważniejsze jest, by RODO było powodem do refleksji, a nie nieuzasadnionych obaw.
Czyli możemy powiedzieć, że te rozwiązania informatyczne, które proponujecie, są zgodne z wymogami RODO.
Tak. CSIOZ przygotował, wspólnie z partnerami, kodeks branżowy. Wszystkie systemy, które tworzymy, są gotowe na to, aby spełnić wymagania, które nakłada na nas RODO.
Rozmawiała Agata Szczepańska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu