Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Życie w ciągu dyżurowym. Szczerze o lekarskich pieniądzach

2 lipca 2018

Zarabiam w sumie około 20 tys. zł brutto. Obok etatu biorę udział w badaniach klinicznych, prowadzę szkolenia i wykłady. Pracuję 290-300 godzin miesięcznie - mówi lekarz z warszawskiego szpitala

Pracuje pan od kilkunastu lat. Ma pan tytuły naukowe, dwie specjalizacje. Wypowiedział pan opt-out?

Nie, bo go nie podpisywałem. Dyżuruję na kontrakcie.

Ile pan zarabia?

Na etat? Około 5 tys. zł brutto. Czyli niewiele ponad 4 tys. zł do ręki.

Ale to goła pensja bez dyżurów.

To podstawowe wynagrodzenie za pracę pięć dni w tygodniu od 7.30 do 15.30.

Tyle wystarczy?

(Śmiech). W sumie pracuję w trzech placówkach i dorabiam kilka razy tyle. Dyżuruję u siebie i jeszcze w jednym szpitalu. Mam siedem-osiem dyżurów w miesiącu, takich 24-godzinnych.

Tak można?

U siebie jestem zatrudniony na etat. I po dyżurze nie mógłbym wrócić do pracy - więc, żeby to ominąć, zatrudniam się przez zewnętrzną agencję do mojego szpitala. Tym razem do pracy rozliczanej na godziny. Dzięki temu nie muszę schodzić z dyżuru do domu.

To omijanie prawa.

Tak.

Ile pan dostaje za taki dyżur?

Na dyżurach jestem na kontrakcie (od red. - na działalność), czyli zarabiam za godzinę 80-100 zł brutto w zależności od ośrodka. Jeżeli podczas dyżuru wykonam dodatkowe procedury, w części ośrodków otrzymam dodatkowe wynagrodzenie - kilkaset złotych. Też brutto. Oprócz tego raz w miesiącu jeżdżę na weekend do małej miejscowości pod Warszawą. Praca na kontrakcie ma swoje minusy - jeżeli zachoruję, nie pracuję, nie zarabiam. Nie mam płatnego urlopu. Nie odkładam składki emerytalnej (nie wierzę, że za 15 lat będą jakiekolwiek emerytury). Ponoszę odpowiedzialność cywilną za ewentualny błąd w sztuce całym swoim majątkiem, a nie tylko do wysokości trzech pensji, jak w przypadku umowy o pracę.

Na cały weekend pan wyjeżdża?

Tak. Wyjeżdżam zaraz po pracy i jestem tam o 18 wieczorem w piątek. Dyżuruję non stop do poniedziałku do 6 rano. Wyjeżdżam z dyżuru, tak żeby zdążyć do siebie do szpitala na 7.30. Wracam do domu ok. 16 w poniedziałek.

Ile się zarabia za taki weekend?

Około 5,2 tys. zł brutto.

Warto?

A jak pani myśli? Za pięć tysięcy brutto podstawowej pensji miałbym problem, żeby utrzymać w Warszawie rodzinę z dziećmi na poziomie, do którego zdążyli się przyzwyczaić. Oczywiście, mógłbym żyć skromniej niż obecnie. Ale nie po to uczę się całe życie, by nie móc pojechać w fajne miejsce na wakacje.

Taki styl pracy jest niebezpieczny i dla pana, i dla pacjentów.

Tak pani uważa? Pewnie lepiej, jak jesteśmy wypoczęci. Ale wiem, na co mnie stać. Ja i tak jeżdżę na taki weekend raz w miesiącu. Mam kolegów, którzy biorą połowę lub większość weekendów. Podczas dyżuru - jak nic się nie dzieje - można odpoczywać. Czytam książki. To nie jest ciągła praca. Najbardziej uciążliwy jest stres psychiczny przy trudnych zabiegach i rozłąka z rodziną. Minister zdrowia mówi oficjalnie, że woli lekarza zmęczonego niż żadnego. Słyszałem też wypowiedź wiceministra zdrowia, anestezjologa, który mówił, że potrafił być w ciągu dyżurowym przez kilkanaście dni.

Jakie są motywy życia w ciągu dyżurowym?

Różne. Niektórzy naprawdę potrzebują tych pieniędzy, bo mają liczne zobowiązania finansowe. Inni lubią żyć na wysokim poziomie. Niektórzy pracują od rana do nocy, bo są pracoholikami. Ale są i tacy, którzy wiedzą, że można dobrze zarobić i z tego korzystają.

A pan, ile w sumie zarabia?

Około 20 tys. zł (brutto). Biorę jeszcze udział w badaniach klinicznych, prowadzę szkolenia, mam wykłady, za co otrzymuję honoraria.

Ile godzin pan pracuje?

Hm... myślę, że około 290-300 godzin miesięcznie.

Do tego dochodzą dojazdy. To się dzieje kosztem rodziny?

Są tacy, którzy widują rodzinę trzy dni w tygodniu popołudniami: w środę, czwartek i poniedziałek. Ale u mnie nie jest tak źle - jestem nawet poniżej średniej. Nie ma mnie siedem-osiem nocy, w tym jeden weekend w miesiącu. No i czasem nie ma mnie, kiedy wyjeżdżam na konferencje naukowe. Ale w inne dni wożę i odbieram dzieci ze szkoły, mam czas odrobić z nimi lekcje. Prowadzę w miarę normalne życie. Dzisiaj byłem z nimi na piłce nożnej.

Dyrektor szpitala w Oleśnie mówi, że z przyjemnością zatrudni specjalistę u siebie, za 15 tys. zł. Wyjechałby pan? Mniej pracy, wysokie zarobki.

Aż tyle? Jak na polskie warunki to dużo. Ale nie. Nie wyjechałbym.

Dlaczego?

W Warszawie mogę robić badania naukowe, które bardzo lubię. Mam możliwość rozwoju. Do naszej placówki trafiają ciekawe przypadki, mogę je konsultować, rozmawiać z innymi specjalistami. To taka dodatkowa satysfakcja. Biorę udział w badaniach klinicznych nowych leków. Jest jeszcze jedna korzyść z bycia lekarzem w dużym wielospecjalistycznym szpitalu w stolicy - jestem w miejscu, w którym mogę załatwić pomoc lekarską dla całej mojej najbliższej rodziny. Jestem otoczony najlepszymi specjalistami.

A dlaczego nie wyjechał pan za granicę? Pewnie spokojnie mógłby pan to zrobić.

Pewnie tak, ale ja lubię mieszkać w Polsce. I podejrzewam, że siła nabywcza moich zarobków w innym kraju nie byłaby o wiele większa. Jedynie co, to może bym mniej pracował.

Jak pan odpoczywa?

Mam w roku trzy tygodnie wakacji - najczęściej na południu Europy. Zimą narty - jeden tydzień. Jak jest śnieg w Polsce, to Polska, jak nie, to Włochy. Dwa razy w tygodniu tenis. Na dyżurach czytam.

Lekarze walczą o większe pieniądze. A co z misją?

Filozof przy pustej misce po trzech dniach szybko przestanie filozofować, tylko będzie myślał o jedzeniu. O misji można rozmawiać, kiedy jest się wypoczętym. Ja też, jak zaczynam dyżur, czuję misję. Gdyby mnie pani spytała pod koniec 72-godzinnego dyżuru, to nie wiem, co bym odpowiedział. To musi być misja z dobrą pensją i trwająca ciągiem nie więcej niż 24 godziny.

@RY1@i02/2018/005/i02.2018.005.000000400.801.jpg@RY2@

fot. Getty Images

Rozmawiała Klara Klinger

Rozmówca DGP poprosił o anonimowość

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.