Europejski standard leczenia raka piersi nie dla wszystkich
Nowe leczenie dla chorych na raka piersi na razie tylko na papierze. Leki dla pacjentek ze specyficzną mutacją genów od września weszły do refundacji, ale nie do szpitali
Chodzi o lek perjeta, który zwiększa szanse na całkowite wyleczenie jednego z podtypów raka piersi (HER2 pozytywny), który jest bardzo agresywny i występuje u 20–25 proc. chorych. Podany we wczesnym stadium jeszcze przed operacją zwiększa skuteczność leczenia i zapobiega przerzutom. Na rynku jest od kilku lat, ale w Polsce dostępny był tylko dla tych, których było stać na wydatek średnio rzędu 50 tys. zł.
Od września lek wszedł do refundacji. Ale tylko na papierze. Ze względów formalnych szpitale nadal nie mogą go podać. – Czekamy na zarządzenie NFZ, ale nie zostało jeszcze opublikowane – mówi Adam Maciejczyk, szef Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu. Dopiero po ogłoszeniu zarządzenia NFZ może ogłosić konkurs, w ramach którego wybierane są szpitale mogące rozpocząć nową terapię. Maciejczyk przyznaje, że pacjentki się zgłaszają, ale oni mają związane ręce – dopóki nie będzie to formalnie możliwe, choć leki fizycznie w szpitalu mają, to nie mogą ich podać. Inaczej NFZ nie odda placówce za nie pieniędzy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.