Tylko koordynacja może nas uratować przed zapaścią
Wolne łóżka dla pacjentów z koronawirusem są na wyczerpaniu, ale wciąż mamy pewne rezerwy. Szpitale potrzebują wsparcia w walce z problemem
Szpital koordynacyjny w każdym województwie, a w nim dodatkowe stanowiska intensywnej terapii dla zakażonych. Włączenie dyrektorów tych placówek w skład wojewódzkich zespołów zarządzania kryzysowego, który będzie zarządzał przepływem pacjentów pomiędzy szpitalami i ruchem karetek. Szersze wykorzystanie bazy szpitali powiatowych oraz ewentualne powoływanie lecznic polowych. A dla personelu klauzula dobrego samarytanina, czyli odstąpienie od odpowiedzialności, gdy popełnia się błąd, działając w dobrej wierze. To ostatnie zapowiedzi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego w odpowiedzi na pogarszającą się sytuację epidemiczną i coraz większe obciążenie systemu. Bo jego możliwości są na wyczerpaniu.
– Sytuacja jest dynamiczna i trudna z uwagi na szybko rosnącą liczbę chorych. Obciążenie szpitali wzrasta, a największą bolączką jest brak koordynacji ruchu pacjentów – mówi Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali (PFSz). Liczbami, którym w ostatnich dniach przyglądamy się najuważniej, są te dotyczące pacjentów pod respiratorami. Resort zdrowia uspokaja, że aparatury nie zabraknie. – Sprzętowo jesteśmy dobrze zaopatrzeni, co więcej, respiratory są dostępne w dość przystępnych cenach – potwierdza Fedorowski. Jednak Jerzy Wyszumirski, szef Związku Zawodowego Anestezjologów, wskazuje, że nie tu leży problem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.