Ryzykowna gra dopłatami do pensji
Ostatnie lata dla firm zatrudniających niepełnosprawnych pracowników, a w szczególności tych mających status zakładów pracy chronionej (ZPChr), były trudnym czasem. Zmieniające się nawet co pół roku przepisy i stopniowe ograniczenie przysługującej im pomocy czy specjalnych uprawnień powodowały brak stabilizacji i niepewność co do dalszego prowadzenia działalności.
To jednak nie koniec, bo wszystko wskazuje na to, że rząd zdecyduje się na kolejny krok, a mianowicie od przyszłego roku nastąpi zrównanie wysokości dofinansowań dla firm działających na otwartym oraz chronionym rynku pracy. Krok ten był już zresztą przez kilka lat odkładany w oczekiwaniu na lepsze czasy dla finansów Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Ponieważ nie zanosi się na ich radykalną poprawę, trzeba w końcu podjąć jakąś decyzję w tej sprawie.
Zwolennicy rozwiązania polegającego na zrównaniu dofinansowań argumentują, że jest to działanie niezbędne, gdyż obecna sytuacja zaburza zasady zdrowej konkurencji, a wyższe kwoty wypłacane ZPChr pozwalają im na oferowanie potencjalnym kontrahentom korzystniejszych warunków. Na to nie mogą sobie pozwolić pozostali pracodawcy, którzy już na starcie stoją na straconej pozycji. Wprawdzie firmy z chronionego rynku pracy mają dodatkowe obowiązki wynikające z posiadania tego statusu, takie jak zapewnianie pracownikom opieki lekarskiej i rehabilitacji, ale mają na ten cel pieniądze pochodzące z zwolnień podatkowych czy części zaliczek z PIT. Zwraca się także uwagę, że zatrudnienie niepełnosprawnych pracowników na otwartym rynku pracy stale rośnie i zwiększenie dofinansowań byłoby zachętą pozwalającą podtrzymać tę pozytywną tendencję.
Problemem wydaje się jednak być sposób, w jaki ma zostać dokonane zrównanie dopłat do pensji. Z zapowiedzi Jarosława Dudy, pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych, wynika bowiem, że przeprowadzona prawdopodobnie stopniowo likwidacja różnych kwot dofinansowań nie będzie polegać na podwyższeniu ich wysokości dla firm z otwartego rynku pracy. To ZPChr muszą liczyć się z tym, że poziom przysługującej im pomocy zostanie obniżony o 30 proc., bo tyle obecnie wynosi różnica w kwotach wypłacanych tym dwóm grupom pracodawców (gdy zatrudnieni niepełnosprawni pracownicy nie mają schorzeń specjalnych).
Zabieg ten może więc okazać się bardzo ryzykowny dla ZPChr. To właśnie w nich koncentruje się obecnie zatrudnienie osób niepełnosprawnych, zwłaszcza tych ze znacznym stopniem niepełnosprawności i wspomnianymi już schorzeniami specjalnymi. Tym pracownikom trudno jest znaleźć pracę w innych firmach i tylko tu mogą liczyć na specjalne warunki związane chociażby z przystosowaniem miejsca pracy i stałą opieką lekarską.
Efektem zrównania dofinansowań, przed którym ostrzegają przeciwnicy tego rozwiązania, może okazać się postępująca w szybkim tempie likwidacja chronionego rynku pracy. Firmy będą rezygnować z tego statusu i przeprowadzać zwolnienia wśród niepełnosprawnych pracowników, gdyż nie będą musiały już wykazywać wysokiego wskaźnika zatrudnienia takich osób. Sytuacja wydaje się tym bardziej niebezpieczna, że coraz więcej firm odczuwa skutki spowolnienia gospodarczego. Aktywność zawodowa osób niepełnosprawnych, która nigdy nie była na wysokim poziomie, w ostatnich latach rosła. Z kolei planowany przez rząd ruch może spowodować odwrócenie tego pozytywnego trendu. Warto więc, aby to przed podjęciem ostatecznej decyzji wzięto to ryzyko pod uwagę.
Mniejsze dofinansowania dla ZPChr mogą obniżyć aktywność zawodową osób niepełnosprawnych
@RY1@i02/2013/047/i02.2013.047.21700020b.802.jpg@RY2@
Michalina Topolewska dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Michalina Topolewska
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu