Byleby tylko było bezpiecznie
Oczy Jusefa okalają brunatnofioletowe siniaki, a na białych twardówkach odznaczają się krwawe plamy. Białoruski pogranicznik, który kopnął go w twarz, nawet nie drgnął, gdy ten stracił przytomność
Czy to prawda, że Niemcy przyślą autobusy i zabiorą nas do siebie? - pyta mnie niepewnie Rojan. Kiedy tłumaczę, że to kłamstwa rozsiewane prawdopodobnie przez białoruską propagandę, ze smutkiem kiwa głową. Siedząca po drugiej stronie stołu Zahra nie zna wiele słów po angielsku, lecz po minie koleżanki orientuje się, że ją też kolejny raz oszukano. Że wbrew kolportowanym wśród migrantów plotkom, żadna organizacja nie szykuje się do przetransportowania ludzi z polskiej granicy dalej na Zachód.
Obie kobiety mieszkają obecnie w ośrodku dla cudzoziemców prowadzonym przez białostocką Fundację Dialog. Rojan ma 28 lat i przyjechała z północnej części irackiego Kurdystanu. Zahra jest po pięćdziesiątce, pochodzi z Syrii. Obie zostały rozdzielone od rodzin po przeprawie przez polsko-białoruską granicę i myślą dziś tylko o tym, jak do nich dołączyć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.