Wydobyć prawicowych oszołomów z nor
Przyznam się, że z ulgą powitałem falę wzmożenia na temat wystawy „Nasi chłopcy”. O ileż ciekawiej dyskutuje się na temat postaw Polaków w historii niż na temat nocnych rozmów Hołowni z Kaczyńskim lub „sfałszowanych wyborów”. (Nawiasem mówiąc, pozostaje dla mnie zagadką, dlaczego jeszcze nie pojawiła się wersja, że to ludzie Giertycha sfałszowali wyniki, aby Tusk miał pretekst do nieuznania wyborów i zrobienia u nas drugiej Rumunii?)
Mamy długą tradycję służby w obcym mundurze. Podczas zapomnianej u nas wojny rosyjsko-japońskiej 1904–1905 armia carska w prawie 30 proc. składała się z Polaków. W najbardziej elitarnej wówczas broni, marynarce wojennej, służyło 288 oficerów polskiego pochodzenia, jeden z nich, syn powstańca styczniowego, dowodził pancernikiem. Armie I wojny światowej to miliony naszych rodaków w wojsku niemieckim, austriackim i rosyjskim. Wystarczy powiedzieć, że zginęło w tej wojnie ok. 0,5 mln naszych chłopców (znacznie więcej niż polskich żołnierzy w czasie II wojny światowej!).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.