Polskie filmy są fajne. Inżynier Mamoń się mylił
Scena 1. „Ja w ogóle nie lubię chodzić do kina; a szczególnie nie chodzę na filmy polskie w ogóle. Nudzi mnie to po prostu. Zagraniczny to owszem. Pójdę sobie. Bo fajne są filmy zagraniczne” – wyznaje inżynier Mamoń w kultowym filmie „Rejs”. Za plecami wygłaszającego tę kwestię znakomitego Zdzisława Maklakiewicza leniwie przesuwały się rodzime krajobrazy, w tym droga „chyba na Ostrołękę”. Niektóre sceny z filmu nakręcono w 1969 r. na bulwarach nadwiślańskich w Toruniu, co zresztą zostało upamiętnione na obecnym Bulwarze Filadelfijskim.
Scena 2. Kwiecień 2026. Główne media obiega informacja, że Netflix, filmowy potentat, wprowadził do oferty polskie filmy wyprodukowane wiele lat temu, takie jak: „Popiół i diament”, „Człowiek z marmuru”, „Ziemię obiecaną” czy serię komedii, z „Seksmisją” na czele. To duża niespodzianka. Netflix realizuje produkcje w różnych krajach, tym razem jego włodarze postanowili jednak postawić na klasykę. Istotne jest to, że zdecydowała się na to firma działająca komercyjnie. Zysk netto Netflixa w I kw. wyniósł 5,28 mld dol., czyli ponad 19 mld zł. „To dużo jest” – powiedziałby pewnie na ławeczce na statku inżynier Mamoń.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.