Social media po 15. roku życia? KO szuka poparcia dla zakazu
Do końca lutego klub Koalicji Obywatelskiej przedstawi projekt ustawy ograniczającej dostęp do mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia. - Coraz więcej osób będzie próbowało budować kapitał polityczny na lękach rodziców, zwłaszcza że wiedza o negatywnym wpływie technologii na dzieci staje się coraz powszechniejsza - mówi DGP Magdalena Bigaj, prezeska Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa.
Inicjatorami projektu poselskiego są były minister edukacji Roman Giertych, obecna szefowa resortu Barbara Nowacka i przewodnicząca sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży Monika Rosa. Ma się on opierać na rozwiązaniach wdrożonych w Australii, gdzie ograniczenia wiekowe dla użytkowników mediów społecznościowych obowiązują od grudnia. Podobne inicjatywy zapowiedziały już m.in. władze Francji i Danii.
- Odpowiedzialność rodziców jest ważna, ale niewystarczająca. Tak jak wymagamy bezpieczeństwa i jasnego składu żywności, tak samo musimy wymagać, by produkty oferowane przez wielkie firmy technologiczne były bezpieczne. Dlatego, obok regulacji takich jak DSA, wprowadzenie realnej granicy wieku dostępu jest jednym z kluczowych narzędzi skutecznej profilaktyki zdrowia dzieci - mówi DGP Monika Rosa.
W projekcie polityków KO kluczowe będzie przeniesienie obowiązku realnej weryfikacji wieku na duże firmy technologiczne. - Nie państwo, lecz podmioty, które tworzą zaawansowane algorytmy, mają kompetencje, by wdrożyć skuteczne i bezpieczne mechanizmy weryfikacji - mówi Rosa. W tym kontekście zwraca uwagę na Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej, który pozwoli łatwo potwierdzić swoją tożsamość w całej Unii Europejskiej i ma być dostępny w aplikacji mObywatel od stycznia 2027 r. Jedną z funkcji narzędzia będzie właśnie możliwość potwierdzania swojej tożsamości - zarówno podczas korzystania z e-usług w internecie, jak i osobiście. - W mojej ocenie projekt powinien obejmować nie tylko media społecznościowe, ale także komunikatory i narzędzia sztucznej inteligencji, w tym chatboty - mówi Rosa.
Szczegóły dotyczące wysokości kar dla firm, które nie wywiążą się z obowiązku weryfikacji wieku i organów odpowiedzialnych za ich kontrolę będą przedmiotem prac. Draft projektu zostanie przedstawiony do końca lutego, a następnie rozpoczną się szerokie konsultacje, m.in. z UODO i UKE. - Sam proces legislacyjny potrwa pewnie około pół roku, przewidujemy też co najmniej roczne vacatio legis - dodaje Rosa.
- Każdy, kto nazywa siebie patriotą, powinien zadbać o dobro dzieci. A jednym z zagrożeń dla ich zdrowia i bezpieczeństwa jest to, co widzą w mediach społecznościowych - mówiła na piątkowej konferencji prasowej minister Nowacka.
W ocenie przewodniczącego sejmowej komisji cyfryzacji Bartłomieja Pejo z Konfederacji, weryfikacja wieku wydaje się realna z wykorzystaniem mObywatela i mLegitymacji, która jest dostępna od roku szkolnego 2025/2026. Pejo nie jest jednak zachwycony samą propozycją blokowania dostępu nastolatków do mediów społecznościowych i nazywa ją tworzeniem fikcji. - Świat bez internetu i bez mediów społecznościowych dzisiaj nie istnieje. Trzymanie młodzieży pod kloszem to udawanie, że problem niewłaściwego wykorzystywania mediów społecznościowych nie istnieje. To zła droga, powinniśmy edukować młodzież, uczyć ją o zagrożeniach i problemach i pokazywać, jak prawidłowo wykorzystywać technologię. Pomijam już fakt, że taki zakaz byłby fikcją, która miałaby oczyścić sumienie polityków, ale nie poprawiłaby sytuacji dzieci - mówi.
Social media od 15 roku życia? Perspektywa ekspertów
Jak na sprawę patrzą eksperci? Rzeczniczka prasowa KidsAlert, Dominika Bucholc, ma wątpliwości, czy zakaz rzeczywiście da się egzekwować. - Technicznie to bardzo trudne. Istnieją VPN-y, konta zakładane na rodziców, aplikacje-klony czy zamknięte grupy na Discordzie, Telegramie i WhatsAppie, które de facto pełnią funkcję mediów społecznościowych. Dlatego sedno sprawy nie leży w samym zakazie, lecz w modelu weryfikacji wieku - mówi.
Jej zdaniem są dwa możliwe kierunki i to jest kluczowy wybór polityczny. Pierwszy wariant polega na przerzuceniu odpowiedzialności za weryfikację wieku na platformy. - To rozwiązanie prostsze operacyjnie, ale rodzi pytanie o suwerenność cyfrową. Czy naprawdę chcemy, by to globalne korporacje decydowały, jak weryfikować obywateli i jakie dane o nich gromadzić? - zastanawia się.
Drugi wariant polega na przejęciu tej roli przez państwo np. poprzez wspomniane już systemy takie jak mObywatel. - W tym modelu to państwo odpowiada za ochronę danych i standardy weryfikacji. Tyle że takie rozwiązanie miałoby sens tylko na poziomie całej UE tak, by zachować spójność cyfrową i umożliwić np. turystom z Francji czy Hiszpanii korzystanie z tych samych zasad podczas pobytu w Polsce - podkreśla.
Z kolei Magdalena Bigaj, prezeska Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, autorka książki "Wychowanie przy ekranie" podkreśla, że temat ograniczania dostępu młodzieży do mediów społecznościowych wyraźnie się upolitycznił. - Coraz więcej osób będzie próbowało budować kapitał polityczny na lękach rodziców, zwłaszcza że wiedza o negatywnym wpływie technologii na dzieci staje się coraz powszechniejsza - mówi w rozmowie z DGP.
Dodaje, że ograniczenie liczby młodych użytkowników oznaczałoby też wymierne straty ekonomiczne, a pośrednio także uderzenie w gospodarkę USA. To z kolei może paraliżować wolę szybkiego i zdecydowanego działania. Ekspertka zaznacza, że problemem może być koncentracja regulacji na największych firmach technologicznych. - Obok big techów, jak grzyby po deszczu wyrastają niszowe, często całkowicie nieregulowane platformy, które są szczególnie niebezpieczne dla dzieci - podkreśla.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu