Wspólna waluta niewiele zmieni w naszym systemie emerytalnym
Paweł Pelc Bezpośrednio przyjęcie przez Polskę euro nie będzie miało żadnego wpływu na pani przyszłą emeryturę poza tym, że emerytura wypłacana będzie w euro, a nie w złotych.
Dobre pytanie. Problem leży w rzeczywistości nie w naszych składkach, które trafiają do OFE, tylko w sytuacji naszych finansów publicznych. Bez ich uzdrowienia nie spełnimy kryteriów z Maastricht bez względu na to, jaka część naszej składki emerytalniej będzie trafiała do OFE. W tym kontekście kluczowa jest klasyfikacja statystyczna składek, które trafiają do OFE, i charakter środków gromadzonych przez OFE. Żeby zapewnić pełną porównywalność naszej sytuacji w tym zakresie z pozostałymi członkami UE, z których większość ma niezreformowane systemy emerytalne (w których zobowiązania emerytalne są niewidoczne), składki trafiające do OFE powinny być traktowane jako część finansów publicznych, a rządowe papiery dłużne będące w posiadaniu OFE nie powinny być wliczane do poziomu zadłużenia branego pod uwagę przy spełnianiu kryteriów z Maastricht (jak i dla ustalenia progów ostrożnościowych na użytek wewnętrzny). Niestety, już po podjęciu decyzji o przystąpieniu Polski do UE, a tuż przed naszą formalną akcesją, Eurostat dokonał niekorzystnej dla nas interpretacji, która stawia nasz kraj w znacznie gorszej sytuacji niż dotychczasowych członków UE.
A to zależy. W obecnym stanie prawnym wejście do strefy euro nic nie zmienia w zakresie ograniczeń inwestycyjnych OFE, gdyż odnoszą się one do miejsca obrotu danym instrumentem, a nie waluty, w jakiej poszczególne instrumenty są denominowane. Musimy jednak pamiętać o tym, że Polska została pozwana przez Komisję Europejską przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Komisja w swoim pozwie kwestionuje możliwość wprowadzenia ograniczeń inwestycyjnych dotyczących OFE. Jest to konsekwencja tej samej decyzji Eurostatu, dotyczącej klasyfikacji środków OFE i wyłączenia ich ze sfery finansów publicznych, o której mówiliśmy wcześniej. Jeśli Polska przegrałaby sprawę wytoczoną przez KE i zmuszona byłaby znieść dotychczasowe limity inwestycji zagranicznych obowiązujące OFE, to wtedy jedynym dopuszczalnym kryterium ograniczeń inwestycji byłoby kryterium ostrożnościowe, wprowadzone ze względu na ryzyko kursowe. W innych krajach UE Komisja nie kwestionowała opartych na tym kryterium limitów mówiących o tym, że inwestycje denominowane w innych niż waluta danego kraju nie powinny przekraczać 30 proc. portfela. W takim przypadku do wprowadzenia euro Polska mogłaby utrzymać limit inwestycji denominowanych w innych walutach niż złoty na analogicznym poziomie. Po przyjęciu euro oczywiście to ograniczenie nie odnosiłoby się do inwestycji OFE denominowanych w tej walucie. A to w praktyce oznaczałoby zniesienie limitów inwestycyjnych na rynkach eurolandu.
Czy są takie plany, nie wiem. Natomiast wszelkie działania, które pozwoliłyby na zmianę takiej interpretacji, należałoby ocenić pozytywnie. Moim zdaniem taka interpretacja wynika z niedostatecznego zrozumienia specyfiki polskiego systemu emerytalnego, a gdyby próbować opierać się w pełni na argumentach zawartych w tej interpretacji, to w praktyce wszystkie systemy o zdefiniowanej składce bez względu na ich sposób finansowania (czyli również nasz pierwszy filar) nie mogłyby być zaliczane do sfery finansów publicznych. Warto też wspomnieć, że Polska przez wiele lat podejmowała działania mające na celu zmianę tej interpretacji bądź uznanie, że nie jest ona adekwatna do polskiej sytuacji.
Nie ma na to pytanie prostej odpowiedzi. Tym miernikiem, który przyjmuje się do oceny wartości wypłacanych świadczeń, jest tzw. stopa zastąpienia, czyli relacja między ostatnią pensją a pierwszą emeryturą, lub relacja między średnią pensją a średnią emeryturą. Ten czynnik oczywiście pomija zróżnicowanie poziomu płac między poszczególnymi krajami, a mówi tylko o relacji między poziomem życia emerytów a pracujących. W Polsce ta stopa zastąpienia w starym systemie, czyli tym, z którego obecnie wypłacana jest przeważająca większość świadczeń, wynosiła w przybliżeniu między 70 a 60 proc. Jest to podobna stopa zastąpienia jak np. w Niemczech, gdzie w wyniku wieloletnich dyskusji zdecydowano się na obniżnie tej stopy z 70 na 67 proc. Istotna jest też rola systemu powszechnego w całym systemie emerytalnym. W wielu krajach odgrywa on znacznie mniejszą rolę niż u nas.
Kolejnym czynnikiem jest fakt, że w nowym systemie ta stopa zastąpienia będzie znacznie niższa i według szacunków będzie wynosić między 35 a 55 proc. Są to jednak jedynie szacunki uzależnione od takich czynników jak stopy zwrotu netto OFE, sytuacja na rynku pracy, poziom bezrobocia itd. Na wysokość tych stóp mają wpływ również opłaty pobierane przez OFE. Wpływ na obniżenie poziomu oszczędności emerytalnych mają zarówno opłaty od składki (obniżające poziom inwestowanych środków), jak i opłaty obniżające poziom stóp zwrotu netto (opłata za zarządzanie i inne opłaty potrącane z aktywów OFE).
@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.166.006a.001.jpg@RY2@
Paweł Pelc
Fot. Marek Matusiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu