Związkowcy na ulicach w obronie stoczni
Płonące opony, petardy, wyzwiska i dwóch rannych policjantów. To bilans wczorajszej manifestacji "Solidarności" na ulicach Warszawy. Związkowcy protestowali w obronie miejsc pracy w stoczniach, zbrojeniówce i kolejach regionalnych. Pod resortem gospodarki i kancelarią szefa rządu demonstrowało blisko dwa tysiące osób. Sami związkowcy twierdzą, że było ich cztery razy tyle. Krzyczeli, że chcą "wyrżnąć wszystkich frajerów z PO". Na ręce ministra Michała Boniego złożyli petycję ze swoimi żądaniami. Zaplanowana na cztery godziny manifestacja z powodu mrozu skończyła się już po dwóch.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.