Mimo zakazu eksmisje na bruk wciąż są przeprowadzane
Pomimo zakazu eksmisji na bruk wciąż wiele osób pozostaje bez dachu nad głową - twierdzą przedstawiciele organizacji walczących o prawa lokatorów. Wczoraj stanęli w obronie czteroosobowej rodziny z małym dzieckiem, która miała być eksmitowana z mieszkania na warszawskiej Woli.
Rodzina: niespełna półtoraroczny Damian Kobus, jego rodzice i babcia, dostała do wyboru albo zagrzybiony hotel robotniczy z poklejonymi taśmą szybami, albo eksmisję na ulicę.
- Sąd uznał, że ja mogę iść do przytułku, a Damian może zamieszkać z dziadkami ze strony ojca - mówi Joanna Szcześniak, mama chłopca. Prawo do 50-metrowego mieszkania stracili ponad dwa lata temu.
- Mama, która była gospodarzem domu, została zwolniona, bo zaczęła pić. Nie mogła się pozbierać po śmierci ojca - przyznaje Szcześniak. - Teraz się leczy. Jesteśmy przykładnymi lokatorami, nie zalegamy z opłatami, ale i tak mama nie mogła wrócić na swoje stanowisko, więc straciliśmy mieszkanie - dodaje kobieta.
Do eksmisji jednak nie doszło. Komornikowi drogę zastąpili działacze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza i powiązanych z nią organizacji.
- Już złożyliśmy skargę do sądu, czekamy na orzeczenie. Rodzina z małym dzieckiem nie może trafić na bruk. Przyznawanie lokalu tymczasowego to przecież tylko mydlenie oczu - mówi Ikonowicz.
W zeszłym roku w Polsce przeprowadzono ponad 7 tys. eksmisji. Choć prawo mówi, że w takim wypadku trzeba lokatorowi zapewnić lokal tymczasowy albo mieszkanie socjalne, to w praktyce wiele osób ostatecznie trafiło na bruk.
Barbara Sowa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu