PR walczy ze złym PR-em
Wczoraj, na kilka dni przed wyborami samorządowymi, oficjalnie wystartował serwis CzarnaPolityka.pl. Jego zadaniem jest monitorowanie negatywnych opinii polityków, znanych osobistości i dziennikarzy na temat branży public relations.
"Rząd ustalił proste reguły dyskusji o polityce gospodarczej. Nie ma poważnej debaty, jest PR" - tą wypowiedzią na łamach jednej z ogólnopolskich gazet ekonomista prof. Krzysztof Rybiński zasłużył sobie na drugie miejsce wśród najczarniejszych autorów, czyli takich, których wypowiedzi najbardziej dyskredytują branżę zajmującą się dbaniem o wizerunek firm, polityków i gwiazd. Przynajmniej według twórców serwisu CzarnaPolityka.pl.
PR-owcy czują się zmęczeni tym, że stawia się ich w coraz gorszym świetle, więc postanowili rozpocząć akcję piętnowania niesprawiedliwych ich zdaniem ocen. - Dla doraźnych korzyści politycy wszystkich opcji używają słowa "PR" i "PR-owiec" jako epitetu i synonimu kłamstwa, manipulacji, fałszu i propagandy. Trudno powiedzieć, czy wynika to z niewiedzy, czy kalkulacji. Tak czy inaczej, w efekcie zupełnie wypaczyli obraz naszej pracy - tłumaczy pomysłodawca portalu Krzysztof M. Kowalski z agencji Smart Media.
- Chcemy zwrócić uwagę, że to, co robią politycy, to nie jest PR, ani nawet tzw. czarny PR tylko czarna polityka uprawiana wobec konkretnej grupy społecznej, uczciwie wykonującej swoją pracę i płacącej podatki - mówi Ireneusz Bera, prezes zarządu firmy Newton Media. Jest on przekonany, że monitoring wypowiedzi i każdorazowe nagłaśnianie ich wśród zainteresowanych mogą przywrócić odpowiedzialność za słowo.
Sylwia Czubkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu