W szkole powinien być gabinet lekarski
MAREK MICHALAK - Rodzice powinni mieć gwarancję, że ich dziecko ma miejsce w przedszkolu. Nie muszą przy rekrutacji dostarczać PIT
Jednym z największych sukcesów nowelizacji jest właśnie zapisanie zakazu bicia dzieci. W przeciwieństwie do przemocy psychicznej jest to pojęcie konkretne i taki zakaz było łatwiej wprowadzić niż niedookreślony zakaz stosowania cierpień psychicznych.
Ustawa pod tym względem wcale nie wprowadza rewolucyjnych rozwiązań. Już teraz każda służba, w tym pracownik socjalny, ma obowiązek reagować i chronić bezpieczeństwo dziecka, gdy jest zagrożone jego życie lub zdrowie. Zgodnie z nowymi zasadami decyzję o interwencji podejmują wspólnie pracownik socjalny, policjant i pracownik służby zdrowia. Natomiast ostateczna decyzja należy do sądu. Co więcej, rodzicom przysługuje zażalenie, które ma być rozpatrzone w trybie 24-godzinnym, a dziecko w pierwszej kolejności trafia do dalszej rodziny.
To jest kolejne nieporozumienie, bo sprowadzanie roli zespołów specjalistów do osób zbierających haki na rodziców to wypaczanie ich idei. Jednym z najważniejszych celów, którym mają służyć zespoły, jest koordynacja pomocy dla rodziny, tak aby nie była ciągle odwiedzana przez przedstawicieli różnych służb pytających o to samo. Czy nie lepiej, że te pięć osób zbierze się i ustali, kto przeprowadzi wywiad, zapewni pomoc? Nie ma wtedy dublowania działań.
Tak, wiele spotkało się z natychmiastowym odzewem. Na przykład Ministerstwo Zdrowia zgodziło się, aby wpisać pediatrię i stomatologię dziecięcą na listę preferencyjnych zawodów. Wpisało też na listę leków refundowanych specjalistyczne leki, np. na niskorosłość. Interweniowałem też, gdy lekarze nie chcieli przyjmować dzieci w sytuacji braku książeczki ubezpieczeniowej.
To wielki błąd systemowy, że 20 lat temu zrezygnowano z medycyny szkolnej i gabinetów stomatologicznych. Jego skutki odczuwamy cały czas, o czym świadczy zbyt późna diagnostyka poważnych schorzeń u dzieci. Ten temat jest jednak ciągle aktualny i musimy wypracować porozumienie.
Już na początku tego roku wystąpiłem do premiera o rozważenie takiej propozycji. Myślę jednak, że trzeba spojrzeć na ten problem szerzej i wskazać, że mamy problem z przedszkolami, ich finansowaniem, rekrutacją do nich i brakiem placówek zwłaszcza na terenach wiejskich. Choć jak wskazują dane Ministerstwa Edukacji Narodowej, rośnie liczba dzieci objętych edukacją przedszkolną. Ważne, że udało się w tym roku rozwiązać problem z opłatami za zajęcia w przedszkolach oraz danymi zbieranymi od rodziców przy przyjęciach do placówek, np. ich oświadczeniami PIT.
Rozumiem to, ale niech taki przepis znajdzie się w ustawie, aby wszystkich rodziców obowiązywały te same kryteria. Zresztą tylko na podstawie wyraźnego wskazania w ustawie jakikolwiek podmiot, w tym gmina, ma prawo żądać podawania dodatkowych danych. Moją opinię w tej kwestii poparł też Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.
To bardzo poważny problem, który dotyka kompetencji trzech resortów. W zeszłym roku spotkałem się z ich przedstawicielami, aby sprawdzić, jakie działania w tej kwestii były podejmowane. System wymaga naprawy, bo czas oczekiwania na miejsce w tych placówkach jest zbyt długi. Jeśli dziecko powinno trafić do MOS, to powinno to nastąpić natychmiast, inaczej następuje jego dalsza demoralizacja. Uważam też, że błędem jest umieszczanie w tych placówkach dzieci w przypadku niezmobilizowania do obowiązku szkolnego. Takiemu dziecku trzeba pomóc w jego naturalnym środowisku domowym.
Rozmawiała Michalina Topolewska
@RY1@i02/2010/179/i02.2010.179.183.008b.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Marek Michalak. Rzecznik Praw Dziecka od 2008 roku, ukończył pedagogikę resocjalizacyjną, odznaczony m.in. Orderem Uśmiechu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu