Dokumenty zarabiają wielkie pieniądze
Projekcje ponad 150 obrazów z całego świata na czele z nagrodzoną Oscarem "Zatoką delfinów", spotkania z Wernerem Herzogiem oraz konkurs na najlepszą animację - to niektóre atrakcje największego festiwalu filmów dokumentalnych w Polsce.
Ale nie tylko z powodu atrakcyjnego programu 7. Planet Doc Review (7 - 16 maja) zapowiada się wyjątkowo. Dynamicznie rozwijająca się impreza gromadzi coraz większą publiczność. Jeszcze cztery lata temu festiwalowe pokazy obejrzało 18 tysięcy widzów, a rok temu już 25 tysięcy. Rekord zapewne znów zostanie pobity, bo oprócz zaproszenia wybitnych twórców (poza Wernerem Herzogiem będą to m.in. Nicolas Philibert, Alan Berliner, Martin Strange-Hansen, Erik Bandini i Jonathan Caouette) i rozszerzenia formuły o konkurs dla autorów filmów animowanych, organizatorzy wyszli w miasto. Festiwalowe projekcje odbywać się będą nie tylko w Kinotece, ale także w kinach Muranów oraz Iluzjon w Warszawie.
Frekwencyjne sukcesy Planet Doc Review ilustruje rosnąca popularność dokumentu na całym świecie. I nie chodzi tu tylko o niewiarygodny sukces filmu "Fahrenheit 9.11" z 2004 roku. Nagrodzony Złotą Palmą w Cannes złośliwy pamflet na George’a Busha autorstwa Michaela Moore’a zarobił 223 miliony dolarów (dla porównania laureat tego samego wyróżnienia, fabularny "Pianista" Romana Polańskiego przyniósł autorom ponad 100 milionów dolarów mniej) i zgromadził przed ekranami 19 milionów widzów, w tym ponad 150 tysięcy w Polsce.
Dokumenty, uważane dotychczas za utwory hermetyczne i niszowe, zaczynają trafiać do regularnej dystrybucji kinowej. Przykładem z ostatnich tygodni jest "Beats od Freedom/Zew wolności". Film Leszka Gnoińskiego i Wojciecha Słoty, opowiadający o fenomenie polskiego rocka w schyłkowej PRL, co prawda nie zrobił furory (od marca obejrzało go ok. 46 tysięcy osób), ale i tak poradził sobie lepiej niż zrealizowane za o wiele większe pieniądze fabuły (inna marcowa premiera, "Mistyfikacja" Jacka Koprowicza, osnuta na alternatywnym życiorysie Witkacego znalazła uznanie zaledwie u 12 tysięcy fanów X muzy).
Publiczność jest zmęczona fikcją, na co błyskawicznie zareagowali twórcy fabuł. W poszukiwaniu nowych form wyrazu i prawdy o świecie kino fabularne z premedytacją zaczyna naśladować dokument. Reżyserzy coraz częściej posługują się paradokumentalną stylistyką, co daje fantastyczne efekty, jak choćby w wyświetlanym u nas "Walcu z Baszirem" Ariego Folmana. Izraelski twórca opowiedział o wojnie w Libanie, w nowatorski sposób łącząc dokument z animacją.
O tym, że niedoceniany przez wiele lat gatunek filmowy ma się rewelacyjnie, przekonuje program tegorocznego Planet Doc Review. Do festiwalowego konkursu o nagrodę Millenium Award (osiem tysięcy euro) zgłoszono rekordową liczbę obrazów.
Wśród nich są tak znane tytuły jak "Zatoka delfinów" (Oscar 2010) Louie Psihoyosa, "Wideokracja" Erika Gandiniego (nagroda na festiwalach w Toronto i Sheffield) czy "Idioci w Korei" Madsa Bruggera (World Cinema Award Sundance 2009). Obejrzymy też głośny "Gwałt na wojnie" Ilse i Femke van Velzen, wstrząsającą opowieść o losach kobiet zgwałconych przez żołnierzy w Kongo.
Festiwalowe filmy prezentowane będą w sekcjach poświęconych tematyce m.in. nauk politycznych, fetyszy i kultury, historii intymnych, Bliskiemu Wschodowi, muzie i wenie. Przewidziano także retrospektywy twórczości Berlinera, Philiberta oraz Herzoga, którego organizatorzy uhonorują wydaniem boksu DVD z jego dokumentami.
Pełny program tegorocznej edycji pod adresem www.docreview.pl.
@RY1@i02/2010/085/i02.2010.085.000.009a.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Kadr z filmu "Niewierni z Taliwoodu“ walczy o nagrodę w głównym konkursie festiwalu
Cezary Polak
cezary.polak@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu