Zasiłki rodzinne powinny być wypłacane większej liczbie dzieci
Pracownikom socjalnym brakuje czasu na prowadzenie pracy z rodzinami przeżywającymi problemy i współpracę z innymi służbami. Są oni zbyt obciążeni biurokratycznymi obowiązkami.
To kontrowersyjne uprawnienie, jednak zabezpieczone tym, że to sąd podejmie ostateczną decyzję. Nie sądzę też, że będzie często stosowane, bo część pracowników socjalnych będzie się obawiać posądzenia o nadgorliwość. Jednak skupianie się na samym odbieraniu dziecka przypomina udzielanie pomocy od końca. Taka decyzja powinna być ostatecznością, a wcześniej z rodziną powinni pracować pracownicy socjalni.
Czasami tych rodzin jest jeszcze więcej. Prostą receptą na taki stan rzeczy byłoby zwiększenie liczby pracowników socjalnych, ale większość gmin nie ma na to pieniędzy. Trzeba więc myśleć o odciążeniu ich od biurokratycznych obowiązków, a nie nakładaniu się na nich nowych zadań. Pracownik socjalny jest też osamotniony w środowisku lokalnym, w którym pracuje. Brakuje współdziałania z innymi służbami, np. policją, szkołami, a zwłaszcza szwankuje współpraca z sądami.
Sędziowie przy podejmowaniu decyzji wolą się opierać na paragrafach i opinii swoich służb, czyli kuratorów, a nie pracowników socjalnych. A wymiar sprawiedliwości i służby społeczne kierują się swoimi wytycznymi i często nie dostrzegają wspólnego celu, jakim powinno być dobro dziecka. Z tego wynikają problemy. Na przykład z roku na rok wzrasta liczba dzieci umieszczanych w opiece zastępczej, bo wcześniej zabrakło współpracy, która pomogłaby rodzinom przeżywającym trudności.
Ten projekt odwraca obecną filozofię działania, która zakłada, że zabieramy dziecko z rodziny i umieszczamy w placówce lub rodzinie zastępczej. Tutaj akcentowana jest głównie praca z biologicznymi rodzinami, które przeżywają trudności wychowawcze i materialne. Na pewno są takie środowiska, gdzie jedynym wyjściem jest zabranie dziecka, ale w większości przypadków można tego uniknąć.
Mają oni pełnić rolę prewencyjną, czyli skutecznie pomagać rodzinie, aby nie dopuścić do zabrania dziecka z biologicznej rodziny. Ale i w tym przypadku nie może być tak, że asystent będzie działał w osamotnieniu, bo okaże się, że system będzie coraz bardziej kosztowny, a nie będzie efektywny. Bardzo ważne w tej ustawie jest też odejście od instytucjonalnych form opieki, czyli domów dziecka, które są bardzo drogie w utrzymaniu i niewydolne wychowawczo.
Myślę, że jest to głównie kwestia prestiżu, bo nie uważam, że sama ustawa może cokolwiek zmienić. Zresztą już teraz w ustawie o pomocy społecznej są zapisane przywileje pracowników socjalnych, takie jak uprawnienia do dodatków pieniężnych czy dłuższego urlopu. O wiele ważniejsze jest, aby pracownik socjalny miał odpowiednie kwalifikacje. Często, gdy formalne wymogi odnośnie do wykształcenia zostaną już osiągnięte, część pracowników socjalnych zapomina o konieczności dokształcania się. Nie myślą też o tym samorządy. Pojawiają się natomiast nowe problemy społeczne, np. eurosieroctwo.
Podobnie jak w przypadku zamrożenia progów dochodowych w pomocy społecznej jest to dowód na nierealizowanie przepisów odpowiednich ustaw gwarantujących wzrost kryterium. To decyzja spowodowana wyłącznie względami oszczędnościowymi, która spowoduje wykluczenie kolejnych rodzin z kręgu uprawnionych do pomocy państwa. Skoro państwu brakuje pieniędzy na podwyżki dla wszystkich, można chociaż pomyśleć o elastycznym podnoszeniu progów lub niektórych świadczeń, np. dla części gospodarstw domowych.
@RY1@i02/2010/069/i02.2010.069.183.006b.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Piotr Broda-Wysocki
doktor socjologii, pracownik Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Zajmuje się polityką rodzinną i wykluczeniem społecznym
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu