Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Próbka B potwierdziła, że Polka zażywała EPO

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Próbka B potwierdziła, że Kornelia Marek zażywała w Vancouver niedozwolony środek - EPO.

Polska narciarka, która na IO wraz z koleżankami zajęła 6. miejsce w sztafecie 4x5 km, sama zażądała ponownego badania. - Nie mam sobie nic do zarzucenia - mówiła. Teraz grozi jej dożywotnia dyskwalifikacja. - Nie było nadziei, że coś się zmieni. W przypadku stwierdzenia stosowania EPO badanie próbki B jest formalnością - mówi prof. Jerzy Smorawiński, szef Komisji ds. Zwalczania Dopingu w Sporcie.

Przed ogłoszeniem wyników próbki B Marek okazało się, że inna z uczestniczek sztafety w Kanadzie, Paulina Maciuszek, musiała wycofać się z biegu PŚ w Oslo ze względu na za wysoki poziom hemoglobiny.

- Nie pierwszy raz Paulina ma z tym problem. We wrześniu przejdzie specjalne testy zorganizowane przez komisję antydopingową FIS - mówi jej trener Wiesław Cempa.

- Będziemy wnioskować, aby dostała paszport zawodniczy uwzględniający, że ma takie predyspozycje - dodaje trener.

Po tym jak u Maciuszek wykryto podwyższony poziom hemoglobiny, narciarka poddała się także badaniom moczu.

- Na tym, żeby je przeprowadzić, zależało zarówno Paulinie, jak i mnie. Po tym, co spotkało Kornelię Marek, chcieliśmy wykluczyć wszelkie podejrzenia. Paulina się przebadała, żeby stało się jasne, że jest czysta - tłumaczy Cempa.

Trener biegaczki twierdzi, że u Maciuszek zmiany poziomu hemoglobiny są naturalne.

- Pojawiały się przy treningu wysokogórskim. Wiosną zawsze miała górną granicę dopuszczalnej normy - mówi.

Po wykryciu gęstej krwi, jak określa się podwyższony poziom hemoglobiny, zawodnikowi zawiesza się licencję. To nie kara, lecz środek prewencyjny, który ma chronić zdrowie sportowców. - W przypadku Pauliny procedury były standardowe, nie mogła startować przez pięć dni - mówi Cempa, który wraz z zawodniczką chce jak najszybciej rozwiązać ten męczący problem. Stąd pomysł wrześniowych testów.

Na czym polega badanie, po którym musiała się wycofać Maciuszek? - To ogólne badanie, podczas którego sprawdzany jest hematokryt - wyjaśnia Smorawiński. Hematokryt (poziom hemoglobiny) oznacza stosunek objętości krwinek czerwonych do całkowitej objętości krwi. Innymi słowy badanie mówi o zagęszczeniu krwi. - Licencję zawiesza się tym sportowcom, u których hemokryt przekracza 50 proc. U kobiet norma to 41 proc., u mężczyzn - 46 proc. Licencja zawieszona jest do czasu wyjaśnienia przyczyn przekroczenia normy - tłumaczy Smorawiński i dodaje, że przyczyny zwiększonego poziomu hemoglobiny mogą być dwie.

Pierwsza to ta, o której mówi Cempa, czyli trening wysokogórski. - Jeśli zostanie stwierdzone, że tak właśnie było, sprawa zostanie rozstrzygnięta na korzyść zawodniczki - przyznaje Smorawiński.

Drugą przyczyną może być stosowanie dopingu. - Podwyższona hemoglobina może być efektem zażycia erytropoetyny, czyli EPO - mówi profesor.

To właśnie ten hormon wykryto u Marek. EPO produkuje hemoglobinę, a im więcej jej w organizmie, tym dłużej i wydajniej mogą pracować bardziej dotlenione mięśnie.

Jako że istnieją ludzie z naturalnie wysokim poziomem hemoglobiny, sportowcy, u których stwierdzono przekroczenie normy, są poddawani kolejnym badaniom.

- Znam tylko jeden przypadek osoby, która miała w genach zwiększoną produkcję hemoglobiny. Na międzynarodowym poziomie w rejestrze są jednak zapisane obrazy krwi sportowców. Można je porównywać - podsumowuje Smorawiński.

Małgorzata Chłopaś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.