Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

To nie nowa ustawa zagraża rodzinie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Osoby krytykujące przepisy o przeciwdziałaniu przemocy najczęściej ich nie znają

Rodzice protestujący pod Sejmem, biskupi nawołujący posłów do obrony rodziny - wokół projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wybuchła awantura.

Przepis, na podstawie którego pracownik socjalny miałby arbitralnie, bez decyzji sądu, odebrać rodzinie dziecko, jeśli podejrzewa, że jego zdrowie i życie są zagrożone, wzbudził największe larum.

Tyle że ten przepis formalizuje jedynie to, co już obecnie funkcjonuje w Polsce i UE. Został on wprowadzony na wzór ustawodawstwa w Szwecji czy Wielkiej Brytanii.

Dziś pracownik socjalny, widząc sytuację zagrażającą bezpośrednio dziecku, zawiadamia policję i pogotowie, a następnie sędziego rodzinnego o podejrzeniu niedopełnienia obowiązku opieki rodzicielskiej. Do czasu decyzji sądu - najczęściej to zaledwie kilka dni - dziecko jest umieszczane albo u najbliższej rodziny, np. u babci, albo w szpitalu czy placówce opiekuńczej. Na czym więc polega novum? - Teraz pracownik socjalny nie będzie się już musiał domyślać, czy wolno mu zabrać dziecko, czy nie, bo ustawa wskaże mu precyzyjnie kierunek - tłumaczy Katarzyna Przyborowska, prawnik stowarzyszenia Opta, które pomaga ofiarom przemocy domowej.

Ale to i tak nie rozwiązuje istoty problemu. Opieka społeczna w Polsce nie funkcjonuje dobrze. Pracownicy socjalni są przeciążeni tzw. papierkową pracą. Często na jednego przypada nawet sto rodzin. A ponieważ nie ma pracy na zmiany, po godzinie 16 w ośrodku praktycznie nikogo nie ma. Nowa ustawa nie daje odpowiedzi, jak temu zaradzić.

Czy nowa ustawa nie grozi nadużyciami, przeciwko którym protestują rodzice czy biskupi? Zdaniem ekspertów jest przeciwnie - wręcz ogranicza możliwość odebrania dziecka rodzicom. Teraz byłoby to możliwe tylko wówczas, gdyby opinię pracownika socjalnego podzielił i lekarz, i policjant. - Poza tym nikt przecież nie będzie zabierał dziecka kołysanego do snu przez matkę - mówi współtwórczyni projektu posłanka PO Magdalena Kochan.

Krytycy ustawy podnoszą jeszcze inne zarzuty. Uważają, że przepis zakazujący stosowania kar cielesnych i dręczenia psychicznego dzieci to przesada. Czy jeśli złapię dziecko wbiegające na jezdnię, to stosuję przemoc, a jeśli zakażę małoletniemu nocnego wypadu na imprezę, to zadaję mu cierpienia psychiczne? - pytają publicyści oceniający ustawę za szkodliwą.

Natomiast współautorka ustawy odpowiada: żaden sąd przecież nie skaże rodzica w tej sytuacji.

Mirosława Kątna z Komitetu Ochrony Praw Dziecka zapewnia, że tego przepisu mają się obawiać ci, którzy katują dzieci lub uważają, że bicie dziecka pasem, smyczą czy kablem od żelazka to normalne metody wychowawcze.

- Często rodzice uważają, że dziecko jest ich własnością i mogą z nim robić, co chcą - zaznacza Katarzyna Przyborowska. Ale już teraz za pobicie dziecka można odpowiadać karnie - za ciężkie pobicie można trafić do więzienia na 10 lat, za lekkie - do pięciu lat.

Ostatnim krytykowanym przepisem jest pomysł gromadzenia w gminnych zespołach interdyscyplinarnych, złożonych z przedstawicieli pomocy społecznej, policji, służby zdrowia, ale także pedagoga szkolnego czy nauczyciela i działających na danym terenie organizacji pozarządowych, tzw. danych wrażliwych. Pojawiają się głosy, że może to służyć inwigilacji życia prywatnego rodzin, które wcale nie są patologiczne. A także, że tak duża liczba osób mających dostęp do informacji spowoduje, że będą one wyciekać. Ale generalny inspektor ochrony danych osobowych Michał Serzycki uspokaja, że takiego zagrożenia nie ma. Gromadzone dane mają umożliwić współpracę różnych służb. Dzisiaj wprawdzie policja i pomoc społeczna wymieniają się informacjami, ale już np. szkoła czy psycholog nie mają do nich dostępu. Także lekarz dokonujący obdukcji nie zawsze informuje pracownika socjalnego o kontakcie z ofiarą przemocy domowej.

@RY1@i02/2010/043/i02.2010.043.000.002a.001.jpg@RY2@

Fot. Artur Chmielewski

We wtorek przed Sejmem przeciw ustawie protestowali rodzice. Niepokoi ich zapis o odbieraniu dzieci przez urzędników

Iwona Dudzik

iwona.dudzik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.