Gotowanie na ekranie, czyli jak Polacy wrócili do garów
Wszystkie kobiety chcą być nią, wszyscy mężczyźni chcą być z nią - tak dotąd pisano o Nigelli Lawson. Teraz jednak coraz więcej Polaków chce po prostu gotować i jeść jak ona. Albo jak Jamie Oliver, Robert Makłowicz, Lucyna Ćwierczakiewiczowa. Polacy masowo ruszyli do garów.
Kiedy TVN ogłosił, że poszukuje polskiej Nigelli, w ciągu lewie kilku tygodni zgłosiło się blisko tysiąc kobiet. Wśród nich kucharka z jednostki wojskowej, specjalistka od wynajmowania odrzutowców, historyk sztuki, pielęgniarka, a nawet rockowa piosenkarka z chórków w Dżemie i Big Cycu. Jedna z kucharek w zgłoszeniu przesłała redakcji swoje nagie zdjęcie przy kuchennym stole. - Nigella ma w sobie dużo seksapilu, ale nie przesadzajmy. Nie o taki show nam chodzi - śmieje się Tina Żyro z ekipy producenckiej.
Najstarsza kandydatka dawno skończyła 70 lat, najmłodsze mają po 18 lat. Wygra ta, która nie tylko zachwyci podniebienia jury, ale też będzie umiała się sprzedać, bo w telewizji liczą się nie tylko umiejętności, ale i show. - Dziś tematem jest pomidor, zwany też jabłkiem miłości - ogłasza jury porannego programu TVN. W szeregach kandydatek poruszenie. - Co? Też wymyślili. Moje danie popisowe to krewetki z truskawkami i czerwonym pieprzem - mówi opalona na brąz blond wielbicielka kuchni fusion, wyraźnie zdenerwowana obecnością kamery. Tego dnia jury miało okazję oceniać m.in. leczo, sałatkę z koziego sera, pomidora faszerowanego i jajecznicę z pomidorkami cherry. - Nie wiem, czy się wyrobię - załamuje się Beata, fotograf z Warszawy. Na co dzień robi zdjęcia swoich potraw do kobiecych magazynów. - Przecież potrafisz zrobić 40 potraw z chleba tostowego. Dasz radę - pociesza ją przyjaciółka z aparatem w dłoni. Przyjechała tu dokumentować telewizyjną przygodę koleżanki.
Wielu paniom towarzyszą ich partnerzy. - Pan też gotuje? - pytamy. - Oczywiście, ale tylko wodę. - Czym podbiłam jego serce? Chyba rosołem, bo ja bardzo lubię tradycyjną kuchnię - mówi stojąca obok Anna Janusz, pielęgniarka spod Poznania, łudząco podobna do Nigelli Lawson. Ale nie wszystkie panie ze staropolską kuchnią radzą sobie równie dobrze.
- Zrobienie rosołu to dla mnie nadal wielka tajemnica. Zupa krem z dyni to co innego. Szkoda tylko, że ja babcinym rosołem będę się zajadać, a babcia moją dyniową zupę zje przez grzeczność, a potem i tak powie, że wołałaby grzybową - żartuje Justyna Ejsmont, 23-letnia zakolczykowana blondynka, z fantazyjną fryzurą na punka. Na co dzień studiuje fotografię w Łodzi i prowadzi kulinarnego bloga. Startuje w programie ze specjalną misją. - Dziewczyny w moim wieku potrafią co najwyżej zrobić makaron z papierka. Chciałabym, żeby ruszyły dupy i zaczęły gotować, bo jak tak dalej pójdzie, to następne pokolenia będą kuchennymi inwalidami.
Nic na to jednak nie wskazuje, by ten czarny scenariusz się sprawdził. - Po czasie zachłyśnięcia się fast foodami, eleganckimi restauracjami, zalewie gotowych dań w słoikach i kulinarnych półproduktów w sklepach, wracamy do korzeni - mówi Ewa Wachowicz, wcześniej Miss Polski i rzeczniczka premiera Pawlaka, producentka programów Roberta Makłowicza. Dziś prowadzi własny program o gotowaniu w Polsacie. - W PRL pichcono w domu z braku alternatyw, dziś gotuje się dla przyjemności i dla zdrowia - dodaje. Najnowsze badania GfK Polonia na temat żywieniowych zwyczajów Polaków mówią jasno: co czwarty Polak sam gotuje, piecze, a posiłek jest dla niego świetną okazją do spędzenia czasu z rodziną. Socjolodzy dla wytłumaczenia tego kulinarnego fenomenu mają specjalny termin: cocooning, co można przetłumaczyć jako celebrowanie domatorstwa. Mamy trudności z odnalezieniem się w rzeczywistości, która wymaga od nas ciągłej aktywności, dlatego zaszywamy się w domach. Po co wychodzić, kiedy mamy tu wszystko, czego potrzebujemy? Jest bezpiecznie i spokojnie, a tego właśnie coraz częściej pożądamy. Zamiast imprezy w klubie urządzamy więc wspólne gotowanie. Zamiast zamawiać pizzę, robimy malpejsz według "Kucharki Litewskiej" Wincenty Zawadzkiej z 1876 roku, a zamiast gotowego piwa warzymy je sami w domu. - I to jest właśnie to - zapewnia Karolina Ciosek, która gotować zaczęła 7 lat temu. Ta biotechnolog z wykształcenia przez lata pracowała w korporacjach, aż wreszcie poczuła, że jej to nie wystarcza. Pracę rzuciła w 2007 roku i postanowiła robić to, co kocha najbardziej, czyli gotować i uczyć tego innych. W jej szkole Enjoy Cooking można umówić się na grupowe lekcje gotowania spaghetti z przyjaciółmi lub przenieść się na rozgrzane wzgórza Toskanii i rozsmakować we włoskiej kuchni.
Drogę wytyczają nam kolejni mistrzowie patelni kreowani przez media. Na kulinarnych showmanów wzrasta w Polsce zapotrzebowanie. Nie wystarczy jeżdżący po świecie z kamerą i garami Robert Makłowicz czy francuski sprzedawca butów, który wylądował w polskiej kuchni - Pascal Brodnicki. Widownia najpopularniejszych programów kulinarnych przekracza 4 mln osób. Jeśli dodać do tego widzów całodobowej stacji Kuchnia TV czy porannych rewolucji kulinarnych w telewizjach śniadaniowych, liczby wzrosną o kolejne miliony. W tym roku na ekranie swoje kucharskie talenty ujawnią także aktorka Joanna Brodzik w TVP i restauratorka Magda Gessler w TVN.
Gotujący celebryci nie mają już jednak licencji na wytyczanie trendów. Z danych polskich wydawnictw wynika, że w ubiegłym roku sprzedało się blisko milion książek kucharskich. Od klasyki, czyli wznowienia "365 obiadów" XIX-wiecznej mistrzyni kuchni Lucyny Ćwierczakiewiczowej, po tak zaskakujące pozycje, jak "Książka kucharska rodziny Soprano" czy "Kuchnia literacka". - Oczywiście najbardziej ciągną nazwiska znanych kucharzy - mówi Dorota Nowak ze Świata Książki. Znany z "Europa da sie lubić" Paolo Cozza napisał "Włoską kuchnię na polskim stole". Modelka Agnieszka Maciąg popełniła "Smak życia, czyli uroda zaczyna się w kuchni", a Piotr Galiński, juror "Tańca z gwiazdami", wydał "Taniec z garami. Kuchnia na moją nutę". Piszą już chyba wszyscy. Agnieszka Fitkau-Perepeczko, znana z "M jak miłość", jest autorką "Śniadania w łóżku i innych rozkoszy kulinarnych". Z kolei Katarzyna Łaniewska, babcia Józia z tasiemca "Plebania", napisała książkę "Kuchnia wyśmienita, czyli gotujemy z babcią Józią". Swoje kucharskie tajemnice w książkach ujawnili też Bożena Dykiel i Bogusław Linda.
Biznes kwitnie nie tylko w księgarniach. Zaroiło się od przeróżnych ofert warsztatów i szkoleń kulinarnych. A zestaw do domowego przyrządzania sushi, kilka lat temu będący szczytem oryginalności, to już żaden rarytas. Zamiast tego wolimy poznawać tajemnice kuchni molekularnej. Rasowi poszukiwacze oryginalnych smaków mogą sobie zafundować tygodniowe wakacje kulinarne w Tajlandii, na Sycylii i szkolenia pod okiem szefa kuchni znanej restauracji. Wielbiciele tradycyjnych smaków nie muszą jechać daleko. Wystarczy wycieczka w Bory Tucholskie - właściciele agroturystycznego gospodarstwa zapraszają tam na kurs gotowania "kucha kociewskiego z krostami". Choć za naukę wypiekania tej, jak się okazuje, drożdżówki z rodzynkami trzeba zapłacić prawie 400 złotych, to najbliższe wolne terminy są dopiero po Wielkanocy.
@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.186.0009.001.jpg@RY2@
Fot. TVN
Nigella Lawson
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu