Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Pragniemy kibicować Małyszowi aż do igrzysk w Soczi

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Modliłem się, by Bóg dał mi spokój wewnętrzny, a anioły poniosły mnie jak najdalej. I Bóg mnie wysłuchał - powiedział Adam Małysz po konkursie na dużej skoczni, gdzie wywalczył swój drugi na tych igrzyskach srebrny medal olimpijski.

- Ja już po konkursie na średnim obiekcie pogodziłem się z tym, że Simon Ammann jest poza moim zasięgiem. On uczestniczył tutaj w innej konkurencji. Reszcie pozostawała rywalizacja o srebro i brąz - opowiadał polski skoczek zwany Orłem z Wisły. Małysz w sobotę oddał skoki na odległość 137 i 133,5 m.

Od Polaka lepszy był tylko Ammann, który sprawę swojego zwycięstwa wyjaśnił już tydzień wcześniej w pierwszym skoku, gdy osiągnął 144 m. Na najniższym miejscu podium stanął Austriak Gregor Schlierenzauer. Szwajcar został tym samym najbardziej utytułowanym skoczkiem w historii igrzysk. Fin Matti Nykaenen ma także w swoim dorobku cztery złote medale olimpijskie, ale tylko trzy zdobyte w konkursach indywidualnych.

- Jestem dumny. Mówić zbyt wiele nie mogę z tego wzruszenia, bo łzy mi wciąż napływają do oczu - mówił Polak. - Mam dwa srebrne medale, to ogromny sukces. W końcu w Salt Lake City to było srebro i brąz. Ktoś mógłby powiedzieć, że to nadal nie jest złoto. Racja, nie jest. I pewnie gdyby mi teraz zaproponowano zamianę tych dwóch krążków na jeden złoty, na pewno bym się zgodził. Nie oznacza to jednak, że w tej chwili nie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - dodał Orzeł z Wisły.

Pytanie, jak długo będzie trwał ten sen. Przecież Małysz nie należy już do najmłodszych zawodników w stawce, a i sam coraz częściej przebąkuje o zbliżającej się emeryturze. - Jestem już stary - wciąż powtarza 32-latek, zdradzając, że myśli o zakończeniu swojej wspaniałej kariery. - Jeszcze przed igrzyskami zapowiedziałem, że będę skakał w przyszłym sezonie. Zamierzam powalczyć o medale na mistrzostwach świata w Oslo. Mam nadzieję, że te sukcesy dodadzą mi dodatkowych skrzydeł - mówił w sobotę Polak.

- Czy Adam skończy teraz karierę? To będzie oczywiście jego osobista decyzja, ale ja myślę, że będzie skakał, dopóki skoki będą mu dawać przyjemność i satysfakcję. Jeśli tak będzie, to wcale szybko kariery nie zakończy. Kto wie, może i olimpiada w Soczi za cztery lata jest dla niego tematem otwartym? Są zawodnicy w wieku Adama i dużo starsi, niemal 40-letni, jak Okabe czy Kasai, którzy wciąż z powodzeniem skaczą i liczą się w światowej czołówce - mówi pierwszy szkoleniowiec Małysza, jego wujek Jan Szturc.

Także Apoloniusz Tajner raczej wątpi w rychłe odejście swego byłego podopiecznego. - Bardzo chętnie widziałbym go podczas igrzysk w Soczi. A kto wie, może jeśli Zakopane otrzymałoby prawo organizacji mistrzostw świata w 2015 r., to mógłby skakać o rok dłużej - zastanawiał się prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

W 2014 r., gdy odbędą się igrzyska w Soczi, Małysz będzie miał 36 lat, będzie więc młodszy od wspomnianego Noriakiego Kasai, który na dużej skoczni był ósmy. - Adam nie musi startować i eksploatować się w zawodach Pucharu Świata, może przygotowywać się docelowo tylko do najważniejszej imprezy. Starsi zawodnicy właśnie tak powinni być przygotowani - tłumaczył Tajner. Ostatnie słowo należy jednak do Małysza.

(trzy srebrne, jeden brązowy), cztery tytuły mistrza świata i cztery wygrane w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata

Marta Pytkowska

marta.pytkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.