Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Polska żyje na kocią łapę. Mniej ślubów, więcej rozwodów

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

W pierwszym półroczu 2013 roku na ślubnym kobiercu stanęło tylko 64,1 tys. par. To antyrekord w skali dekady

Ten rok będzie prawdopodobnie piątym z rzędu, w którym zmniejszy się liczba nowo zawieranych małżeństw. Wskazują na to dotychczasowe dane.

W pierwszym półroczu tego roku na ślubnym kobiercu stanęło tylko 64,1 tys. par. To swoisty antyrekord. Tak małej liczby nowych związków małżeńskich nie było od ponad dekady. A w stosunku do tego samego okresu roku poprzedniego skurczyła się ona o 12 proc. - wynika z danych GUS.

Analitycy wskazują na różne przyczyny tego zjawiska. Spadek liczby nowo zawieranych małżeństw uzasadniają między innymi procesami demograficznymi.

- Po boomie urodzeniowym z lat 1981-1983 rodziło się coraz mniej dzieci. W efekcie zmniejsza się też grupa osób, które mogą tworzyć związki małżeńskie - uważa dr Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.

Dodaje, że równocześnie podniósł się wiek nowożeńców. Według ostatnich danych w 2011 r. mediana wieku mężczyzny zawierającego związek małżeński wynosiła 28 lat, podczas gdy w 2000 r. 26 lat. O dwa lata, do 26 lat, zwiększyła się też mediana wśród panien młodych.

- To także sprawia, że grupa potencjalnych nowożeńców zmalała - twierdzi dr Szukalski.

Ale to nie wszystko. Jak pisaliśmy w DGP, już ponad 44 proc. młodych dorosłych Polaków mieszka z rodzicami. Z różnych powodów - dla wygody, z braku pieniędzy, perspektyw i wysokiego bezrobocia. Wielu nie stać na samodzielność, a więc i na małżeństwo. Jeśli nawet pracują, to często zarabiają mało. Nie mogą sobie zatem pozwolić na nabycie dóbr, które w małżeństwie wydają się najbardziej potrzebne, głównie mieszkań. Nie stać ich nie tylko na kupno, ale często również na wynajem.

Ci w lepszej sytuacji materialnej żyją w związkach partnerskich. W 2011 r. było ich 644 tys. - aż o 63 proc. więcej niż w 2002 r. Dlatego, że nie budzi to już większych oporów ze strony rodziny, sąsiadów czy środowiska, w którym żyją. Stąd przybywa również dzieci z nieprawego łoża - już prawie co czwarte urodzone w mieście pochodzi ze związków pozamałżeńskich.

Z danych GUS wynika również, że kurczącej się liczbie nowożeńców towarzyszy wzrost liczby rozwodów. W pierwszym półroczu było ich 35,9 tys., czyli o 11,3 proc. więcej niż przed rokiem. Kryzys nie cementuje więc już par małżeńskich tak jak jeszcze w ubiegłym roku, gdy rozpadło się o 3 proc. związków mniej niż w roku poprzednim, bo decyzję o rozstaniu prawdopodobnie hamowała jeszcze m.in. obawa przed utratą dochodów. O recesji mówiło się jednak tak dużo, że wiele osób uodporniło się na tego typu informacje.

- Wzrost liczby rozwodów wynika przede wszystkim z tego, że w latach 2007-2009 mieliśmy do czynienia z relatywnie dużą liczbą zawieranych małżeństw - ocenia dr Szukalski. A pewna część małżeństw zwykle szybko się rozpada - np. wśród par rozwiedzionych w 2011 r. co czwarte miało staż nie większy niż cztery lata.

@RY1@i02/2013/169/i02.2013.169.000000500.803.jpg@RY2@

Liczba zawartych małżeństw i przeprowadzonych rozwodów

W 2011 r. było 644 tys. związków partnerskich. O 63 proc. więcej niż w 2002 r.

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.