Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Zagranica kradnie nasze dzieci. Słono za to zapłacimy za dwadzieścia lat

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Inne kraje zachęcają naszych emigrantów do rodzenia dzieci. Przez to my szybko odczujemy demograficzną zapaść

Obecnie, jak ocenia profesor Krystyna Iglicka, demograf i rektor Uczelni Łazarskiego, za granicą jest już 2,5 miliona Polaków. A jeszcze na początku 2011 r. było ich, według Narodowego Spisu Powszechnego,nieco ponad 2 mln. Dorośli coraz częściej wyjeżdżają z dziećmi, przez co łatwiej im zerwać wszystkie relacje z krajem.

Łączeniu rodzin sprzyja polityka wielu państw Europy, na przykład Wielkiej Brytanii i Niemiec, do których najczęściej emigrują Polacy. Mogą tam liczyć na większą niż u nas pomoc socjalną związaną między innymi z zaspokojeniem potrzeb mieszkaniowych. Uzyskują też większe zasiłki z tytułu wychowywania dzieci oraz mają lepszy dostęp do żłobków i przedszkoli. Skłania to Polki do rodzenia za granicą.

- Trzeba pamiętać o tym, że nie wszystkie dzieci urodzone poza Polską są u nas rejestrowane - dodaje prof. Iglicka. Jest tak dlatego, że rodzice nie mają limitu czasu, w jakim powinni dokonać rejestracji, i nie ma też takiego przymusu.

Decyzje takie najczęściej przyspiesza chęć na przykład wyrobienia potomstwu paszportu. - Jeśli się to wszystko uwzględni, wtedy można szacować, że za granicą przebywa ponad 300 tys. polskich dzieci - twierdzi prof. Iglicka. Jej zdaniem jest to prawdopodobne tym bardziej, że Polki poza krajem rodzą dużo i chętnie. Szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie zajmują pierwsze miejsce wśród emigrantek po względem liczby porodów. Wśród nich wskaźnik dzietności sięga poziomu 2,4. Nad Wisłą wynosi zaledwie 1,3, czyli na 100 kobiet w odpowiednim wieku przypada ok. 130 dzieci.

Zdecydowany wzrost liczby polskich dzieci przebywających za granicą potwierdzają także inne statystyki. Według danych, które zebrał Wiktor Moszczyński ze Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, tylko w szkołach londyńskich (bez prywatnych) uczy się w tym roku blisko 22 tys. dzieci mówiących po polsku. To aż prawie trzykrotnie więcej niż w 2007 r.

Po wstąpieniu Polski do UE za granicę wyjechało ponad 1,1 mln osób w wieku 20-40 lat. - Teraz rodzi się tam kolejne pokolenie stracone dla Polski - podkreśla prof. Iglicka. Bo prawdopodobnie większość z nich nie wróci już do kraju. Polska się starzeje i liczba ludności naszego kraju będzie się zmniejszać. Z prognozy demograficznej GUS wynika, że w 2030 r. na jednego emeryta przypadać będzie tylko dwóch pracujących - obecnie czterech. Emigracja ten proces jeszcze przyspieszy. - Tymczasem ci, którzy wyjechali, gdyby mieli pracę, mogliby przyczyniać się do wzrostu zamożności Polski. W przyszłości mogłyby robić to także ich dzieci - podkreśla prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Wtedy byłoby więcej pieniędzy na świadczenia dla seniorów, bo są one finansowane w większości ze składek pracujących.

Duża emigracja będzie niekorzystnie wpływać na strukturę wieku społeczeństwa. Zmniejsza się liczba osób, które mogą mieć dzieci. W przyszłości może być podobnie, jeśli dzieci przebywające za granicą nie wrócą, gdy dorosną. To w praktyce niemożliwe, więc seniorów będzie coraz więcej. Kolejnym pokoleniom nie będzie się opłacać pracować w Polsce, bo będą obciążone coraz większymi kosztami związanymi z rosnącą liczbą emerytów. Będą więc zwiększać bogactwo tych państw, w których będą przebywać. Jak szacują eksperci Instytutu Sobieskiego, tylko w latach 2014-2020 zwiększą oni PKB innych krajów o 85 mld euro.

@RY1@i02/2013/115/i02.2013.115.00000030b.802.jpg@RY2@

Dzieci urodzone za granicą i zarejestrowane w polskich urzędach stanu cywilnego

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.