Łódź uporała się szybko z cieniem z "The Sun"
Krytykę ze strony prezydent Łodzi, a także zaproszenie dla redaktora naczelnego brytyjskiego tabloidu oraz tysiące wypowiedzi oburzonych internautów - takie efekty przyniosła styczniowa niepochlebna publikacja
Autor w londyńskim "The Sun" opisuje Łódź jako miasto praktycznie wymierające, bez perspektyw, pełne pijaków i bezdomnych, poniewierających się na tle ruin i lombardów.
- Dziennikarz nie ma pojęcia, o czym pisze! - stwierdziła już 7 stycznia, dzień po ukazaniu się artykułu Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. - Jestem bardzo urażona i myślę, że takie same są odczucia większości łodzian.
Pani prezydent zwróciła uwagę, że tabloid szuka przyczyn zapaści w upadku prywatnych łódzkich fortun po 1991 roku: Ale jakie prywatne fortuny ma na myśli? - zastanawia się Hanna Zdanowska. Według niej także pisanie o sąsiadującym z Łodzią... Chodakowie (dzielnica Sochaczewa w województwie mazowieckim) bardzo źle świadczy o staranności opracowania. Autor pisze wreszcie o braku specjalistów z branży IT, chociaż - jak przekonuje prezydent - aktualnie to właśnie Łódź wyrasta na lidera tej branży: - To do nas przenoszą się m.in. z Anglii takie firmy, jak Hewlett Packard, Samsung czy budujący się właśnie Ericpol. I mam wrażenie, że artykuł jest atakiem związanym z ochroną brytyjskiego rynku pracy - uznaje Zdanowska.
Zdumienie władz Łodzi jest o tyle większe, że od miesięcy nie mogą narzekać na wizerunek miasta przekazywany przez zagraniczne media. W ubiegłym roku do odwiedzenia go (jako jednego z 45 na świecie) zachęcał "New York Times". Później londyńska rozgłośnia radiowa przygotowała pochlebną dla miasta audycję autorstwa dziennikarza BBC, który odwiedził Łódź na zaproszenie Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Niedawno także w mieście gościli dziennikarze z Francji, zwiedzili przedsiębiorstwa, rozmawiali z biznesmenami i nakreślili obraz ośrodka przemysłowego, który po upadku branży tekstylnej odbudowuje swoją pozycję.
Żaden z powyższych, rzetelnych materiałów nie był przez Łódź sponsorowany. Co nie oznacza, że miasto nie bierze pod uwagę specjalnej akcji promocyjnej w Wielkiej Brytanii. Taką sugestię już po nieszczęsnym artykule w "The Sun" przekazała Hannie Zdanowskiej wiceminister spraw zagranicznych Beata Stelmach. Głos zabrał także inny przedstawiciel naszej dyplomacji Robert Szaniawski, rzecznik Ambasady RP w Londynie, który powiedział, że o wykonanie fotografii sklepów zabitych dyktą czy pijaków nie jest trudno w żadnym zakątku Europy, także w Anglii.
Zarówno w odpowiedzi na apel władz Łodzi, jak i z własnej inicjatywy użytkownicy internetu napisali tysiące pochlebnych dla miasta komentarzy. Zbombardowany w ten sposób został m.in. profil "The Sun" na Facebooku. W emocjonalnych wypowiedziach prześcigali się mieszkańcy i obcokrajowcy, którzy mieli okazję odwiedzić trzecie najludniejsze miasto Polski i wywieźć z niego pozytywne wrażenia.
W interesujący sposób na swojej facebookowej tablicy odniosła się do sprawy Agnieszka Nowak, wiceprezydent Łodzi. Jak napisała, "artykuł ma też dobre strony, bo obudził poczucie dumy z miasta". Podobnie jak liczni internauci podkreśliła, że nie zamierza opuszczać miejsca, w którym mieszka, bawi się i pracuje.
Tomasz Wojciechowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu