Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Antykruchość po polsku

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Uważamy, że w zasadzie to jest nam całkiem dobrze, ale jednocześnie myślimy, że wszystko zmierza w bardzo złym kierunku

Z Andrzejem K. Koźmińskim rozmawia Rafał Woś

Na pana biurku leżą książki?

Tak.

Jakie?

Jedna książka jest niezbyt nowa. To wydane w 2002 r. "Wspomnienia i zapiski" Hugona Steinhausa, wielkiego polskiego matematyka, jednego z twórców szkoły lwowskiej. Steinhaus urodził się w 1887 r., a zmarł w 1972 r . - ta książka to opowieść o wydarzeniach tamtych lat. Fascynująca - bo oglądamy je oczami geniusza. Steinhaus był znany z kilku rzeczy. Choćby z tego, że próbował przekładać matematykę na różne dziedziny życia. Był pionierem pomiarów zużycia energii elektrycznej, wchodził z matematyką do prawa, antropologii i medycyny. Miał też zdecydowanie antyautorytarne poglądy. I krytycznie patrzył na polskie życie polityczne zarówno przed, jaki i po II wojnie światowej. Do tego dochodzi cięty dowcip przedwojennego inteligenta.

Brzmi dobrze. A co pan ma jeszcze na biurku? Może jakieś nowsze tytuły?

Z nowszych rzeczy czytam "Kryzys bez końca" amerykańskich ekonomistów Johna Bellamyego Fostera i Roberta McChesneya.

Pisaliśmy o niej w tym miejscu sporo. Książka otarła się nawet o tegorocznego Economicusa.

Bo to bardzo dobra i erudycyjna książka pokazująca, jakim zagrożeniem dla globalnej gospodarki jest postępujący proces finansjalizacji. Czyli zgromadzenia przez sektor finansowy nadmiernej władzy i bogactwa. Ale jest jeszcze jedna pozycja, która nie daje mi spokoju. To "Antykruchość" Nicholasa Nassima Taleba.

O! A to dlaczego?

Bo Taleb zdejmuje nam z głowy konieczność przewidywania i prognozowania, co się wydarzy i kiedy. Zamiast tego każe nam patrzeć na przyczyny kruchości systemu, w którym żyjemy i funkcjonujemy. Gdzie powstają naprężenia, które powodują, że może się on pod wpływem jakiegoś wstrząsu zawalić. I jak budować antykruchość, która pozwoli te naprężenia rozładować. To dla mnie ważna i świeża myśl. Bo martwi mnie trochę, że ekonomistom od dłuższego czasu nie udało się niczego przewidzieć. Koncepcja Taleba może być dla naszego zawodu taką szalupą ratunkową.

Ale mówił pan, że Taleb nie daje panu spokoju. Chciałbym wiedzieć: dlaczego?

Bo bardzo mnie interesuje, czy da się odnaleźć miejsce, w którym polski system gospodarczy jest dziś najbardziej kruchy. Podjęliśmy nawet z kilkoma kolegami na uczelni próbę wskazania najsłabszego miejsca. Wyróżniliśmy 45 parametrów rozwoju społeczno-gospodarczego. I po ich drobiazgowej analizie wyszło nam, że najbardziej kruchym elementem jest społeczeństwo. Nie gospodarka.

Co to znaczy?

Nasza kruchość tkwi w niepokoju i w pesymistycznych oczekiwaniach dotyczących przyszłości. W takim przekonaniu, że w zasadzie to jest nam całkiem dobrze, ale jednocześnie uważamy, że to wszystko zmierza w bardzo złym kierunku. Jestem przekonany, że ten niepokój stanie się w ciągu kilku najbliższych lat źródłem poważnego tąpnięcia. Wraz z kolegami z uczelni udało nam się nawet znaleźć matematyczną funkcję, która ten wskaźnik dość dobrze opisuje. To jest właśnie kruchość po polsku.

@RY1@i02/2014/162/i02.2014.162.00000230a.802.jpg@RY2@

WOJTEK GÓRSKI

Andrzej K. Koźmiński ekonomista, specjalista w dziedzinie zarządzania. Wieloletni prezydent Akademii Leona Koźmińskiego, noszącej imię jego ojca, również cenionego ekonomisty

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.