Rybacy chcą więcej pieniędzy
Nie dogadali się z rządem
Niepowodzeniem zakończyły się w stolicy negocjacje rybaków z nowym ministrem rolnictwa Jerzym Pilarczykiem. Po kilku godzinach strony podpisały jedynie protokół rozbieżności.
- Na początku przyszłego tygodnia umówiliśmy się na spotkanie, wówczas zdecydujemy, co dalej - powiedzieli nam po powrocie ze stolicy przedstawiciele Sztabu Kryzysowego Polskiego Sektora Rybołówstwa.
Miesiąc temu w Słupsku przedstawiciele Departamentu Rybołówstwa i rybacy ustalili, że będą odszkodowania dla armatorów za niemożność łowienia w tym roku na wschodnim Bałtyku dorsza aż przez 4,5 miesiąca.
Rząd zaproponował jednak znacznie niższe odszkodowanie, niż wynika to z kalkulacji armatorów.
- Rekompensata ma służyć tylko do pokrycia kosztów stałych ponoszonych przez armatorów w czasie, gdy nie uzyskuje on dochodów z tytułu połowu dorsza - podkreśla minister Jerzy Pilarczyk.
Chodzi o podatki, ZUS, ubezpieczenia, opłaty portowe itp. Rybacy argumentowali, że rządowe propozycje są zbyt niskie, bo tak naprawdę nie uwzględniają wszystkich strat, takich jak np. amortyzacja jednostek. Nic jednak nie wskórali. Teraz zdecydują, czy pogodzą się z losem, czy też powrócą do zawieszonej akcji protestacyjnej. Wcześniej odgrażali się bowiem, że zaczną łowić dorsza mimo zakazów i że zablokują porty.
- Wielu rybaków obecnie remontuje swoje jednostki, ale niektórzy są przygotowani na każdą ewentualność - powiedział nam wczoraj Ignacy Necel ze Zrzeszenia Rybaków Morskich we Władysławowie. - Ja mam cztery kutry. Dwa z nich akurat są remontowane, ale dwa w każdej chwili mogą wypłynąć na akcję. Specjalnie tak to zorganizowałem...
Przedstawiciele rybaków twierdzili w Ministerstwie Rolnictwa, że sztywna postawa rządu może doprowadzić do bankructwa części armatorów. Minister Pilarczyk podpisał jednak rozporządzenie o wysokości rekompensat, którego projekt gotowy był już przed spotkaniem.
- Wymagał on szczegółowych ustaleń z wieloma resortami, w tym z Ministerstwem Finansów - powiedział "Dziennikowi" Jerzy Pilarczyk. - I tak mamy opóźnienie w wypłatach, ale za to rybacy nie będą dostawać pieniędzy w ratach, tylko w całości.
Kto z armatorów do wczoraj nie złożył wniosku, ma na to miesiąc, a pieniądze dostanie pod koniec lipca.
Ignacy Necel z Władysławowa ma cztery kutry, które od 1 maja do 15 września będą musiały stać w porcie z powodu wydłużenia sezonu ochronnego na dorsza.
Krzysztof Miśdzioł
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu