Widmo zwolnień ciągle aktualne
Od tego miesiąca zakłady pracy chronionej (ZPChr) i pracodawcy z otwartego rynku pracy będą otrzymywać dopłaty do wynagrodzeń niepełnosprawnych pracowników w tej samej wysokości. W kolejnych miesiącach się okaże, czy rzeczywiście spełni się czarny scenariusz pisany dla chronionego rynku pracy. To właśnie ta grupa firm może bowiem stać się największym poszkodowanym procesu zrównania dofinansowań, bo przysługujące im kwoty zostały po prostu obcięte. Ponieważ to w ZPChr koncentruje się zatrudnienie niepełnosprawnych pracowników, szczególnie tych ze znacznym stopniem dysfunkcji zdrowotnej i schorzeniami specjalnymi, którym najtrudniej jest znaleźć pracę, to groźba zwolnień i rezygnacji firm z tego statusu jest bardzo prawdopodobna.
Takie sygnały docierały zresztą do pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych. Jednak na razie okazały się one fałszywym alarmem. Wielu z ZPChr deklaruje, że nie będzie wykonywać gwałtownych ruchów i nie będzie redukować zatrudnienia. Oczywiście życie zweryfikuje te zapowiedzi, dlatego nie można udawać, że część osób nie będzie zwalniana, niemniej rozwiązywanie umów nie powinno mieć lawinowego charakteru. Wydaje się więc, że wizja utraty pracy przez tysiące niepełnosprawnych pracowników była raczej próbą wywarcia nacisku na rząd, aby ten zrezygnował z kontrowersyjnych zmian. Ten argument pojawiał się zresztą już w poprzednich latach, gdy wchodziły w życie wcześniejsze obniżki dofinansowań. Wtedy też mimo obaw nie dochodziło do załamania wskaźników zatrudnienia niepełnosprawnych.
We wciąż niepewnej sytuacji gospodarczej dopłata do pensji jest dalej istotną zachętą do zatrudniania takich osób, mimo że zwłaszcza firmy działające w branży ochrony czy usług porządkowych starają się udowodnić, że jest zupełnie inaczej. Tyle że w ich przypadku problemem tak naprawdę nie jest wysokość dofinansowań, ale przepisy dotyczące zamówień publicznych i stawki rządzące tym rynkiem, które prowadzą do patologicznych działań. I to one powinny być zmienione.
Również dane Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) dotyczące liczby firm korzystających z dopłat do pensji oraz etatów, które są dofinansowywane, pokazują tendencję wzrostową. Jest ona obserwowana szczególnie na otwartym rynku pracy. Co więcej, warto w tym miejscu pamiętać, że są też firmy, które zatrudniają niepełnosprawnych pracowników, a w ogóle nie zgłaszają się do PFRON o subsydiowanie ich zatrudnienia. Przeciwnicy obecnych zmian wskazują wprawdzie, że wzrost zatrudnienia na otwartym rynku pracy jest przede wszystkim konsekwencją rezygnacji przez pracodawców ze statusu ZPChr, a nie nagłego zainteresowania pozostałych firm zatrudnianiem osób z dysfunkcjami zdrowotnymi. Niemniej pokazuje to wyraźnie, że po przejściu na otwarty rynek pracy przedsiębiorcy nie pozbywają się większości pracowników. Jakkolwiek sytuacja będzie się rozwijać w kolejnych miesiącach i czy w dłuższej perspektywie czasu uda się zachować wzrost zatrudnienia, pracodawcy oraz eksperci są zgodni co do jednego. Obecny system wymaga zmiany, która nie może się sprowadzać do doraźnych nowelizacji, których od momentu wejścia w życie ustawy rehabilitacyjnej było już kilkanaście, a w ostatnich latach są odpowiedzią na pojawiające się co jakiś czas problemy z płynnością PFRON. Konieczna jest zupełnie nowa kompleksowa ustawa, która określi, jak należy wspierać zatrudnianie osób niepełnosprawnych.
@RY1@i02/2014/065/i02.2014.065.21700020b.802.jpg@RY2@
Michalina Topolewska dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Michalina Topolewska
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu