Wrocław żyje kinem
Program T-Mobile Nowych Horyzontów imponuje różnorodnością. Filmy szukających uznania eksperymentatorów sąsiadują w nim z dziełami mistrzów kina
Ciekawie będzie już od pierwszego dnia festiwalu, gdy zostaną zaprezentowane aż trzy głośne filmy. Imprezę otworzy owacyjnie przyjęty w Cannes "Zupełnie Nowy Testament". Reżyser Jaco van Dormael postawił na radykalną stylistyczną woltę. Tym razem zrealizował absurdalną komedię o Panu Bogu, który okazuje się złośliwym mieszkańcem Brukseli. Równie dużym zaskoczeniem powinna okazać się "Zabójczyni" Hou Hsiao-hsiena. Chiński mistrz kina kontemplacyjnego postanowił maksymalnie przyspieszyć tempo i zrealizować widowiskowy film akcji w stylu "Hero" i "Domu latających sztyletów". Pierwszego dnia festiwalu widzowie będą mogli obejrzeć także "Amy" Asifa Kapadii. Kontrowersyjny dokument o Amy Winehouse zirytował swego czasu rodzinę piosenkarki, ale spotkał się z entuzjastycznymi reakcjami krytyki. Równie mocny akcent organizatorzy przewidzieli na zakończenie tegorocznego festiwalu. Nowe Horyzonty zamknie "Moja matka" - tragikomiczny, naszpikowany akcentami autobiograficznymi film Nanniego Morettiego. Według wielu obserwatorów włoski mistrz należał do najmocniejszych kandydatów do Złotej Palmy, a pominięcie go w werdykcie należy uznać za poważną wpadkę canneńskiego jury.
Najgłośniejsze nazwiska i najczęściej nagradzane tytuły ostatnich lat będą ozdobą sekcji Panorama. Znajdzie się w niej między innymi "Pan Turner", niedystrybuowany w polskich kinach, najnowszy film Mike’a Leigh. Brytyjski mistrz realizmu społecznego postanowił tym razem odpocząć od portretowania współczesności i cofnął się do osiemnastego wieku, by stworzyć ekranowy portret słynnego malarza. Widzowie Nowych Horyzontów będą mieli także możliwość obejrzenia w kinowej sali, wydanej w Polsce tylko na DVD, "Wady ukrytej" Paula Thomasa Andersona. Przywołująca narkotyczny klimat lat siedemdziesiątych adaptacja powieści Thomasa Pynchona podzieliła amerykańską krytykę, ale została też doceniona dwiema nominacjami do Oscara. Prosto z festiwalu w Cannes przyjedzie do Wrocławia nagrodzony tam za scenariusz "Homar" Yorgosa Lanthimosa. Grecki reżyser nakręcił wprawdzie anglojęzyczny film z gwiazdorską obsadą, ale nie zatracił surrealistycznej wyobraźni i czarnego humoru, który przed laty zdecydował o sukcesie "Kła". We Wrocławiu, na kilka miesięcy przed oficjalną polską premierą, zostanie zaprezentowany także najnowszy dokument Wima Wendersa. "Sól ziemi" - portret cenionego brazylijskiego fotografa Sebastiao Salgado - ujmuje za sprawą pozbawionego naiwności optymizmu. W repertuarze sekcji Panorama znajdzie się także kolejny film ulubieńca światowych festiwali Honga Sang-soo. We "Wzgórzu nadziei" koreański mistrz snuje, typową dla siebie, zakrapianą wódką soju i przyprawioną zabawnymi dialogami, opowieść o uczuciowych dylematach.
Tegoroczne Nowe Horyzonty to także interesujące retrospektywy. We Wrocławiu zaprezentowane zostaną filmy Sarunasa Bartasa - największego mistrza kina litewskiego. Minimalistyczne, głęboko osobiste filmy reżysera z pewnością doskonale wpiszą się w specyfikę festiwalu. Widzowie Nowych Horyzontów będą mieli okazję obejrzeć zarówno mało znane dzieła Litwina, jak i wielokrotnie nagradzane "Trzy dni" oraz "Wolność". W programie wrocławskiej imprezy znalazł się także najnowszy film reżysera "Pokój nam w naszych snach".
Na tym samym festiwalu miało swoją premierę także "W cieniu kobiet" Philippe’a Garrela - bohatera kolejnej tegorocznej retrospektywy Nowych Horyzontów. Francuski reżyser często bywa określany jako następca Jeana-Luca Godarda i najzdolniejszy spadkobierca Nowej Fali. Jako nastolatek Garrel brał aktywny udział w rewolucji obyczajowej Maja 68. Rozrachunek z jej dziedzictwem i niespełnionymi nadziejami stał się najważniejszym tematem filmów reżysera. Zaangażowanie polityczne łączy się jednak w kinie Garrela z melancholijną intymnością, która często każe mu komentować na ekranie wydarzenia z własnego życia. Porządki te najciekawiej łączą się w takich tytułach jak "Zazdrość", "Dzika niewinność" czy "Powiew nocy" z Catherine Deneuve.
Wśród twórców nowohoryzontowych filmów z pewnością znajdują się także następcy wielkich mistrzów. Selekcjonerzy wrocławskiego festiwalu wielokrotnie zademonstrowali już imponujące wyczucie w odkrywaniu talentów i uważnym śledzeniu ich dalszych karier. Od czasu debiutanckiej "Katalin Vargi" na Nowych Horyzontach pojawia się choćby każdy kolejny film Petera Stricklanda. Brytyjski reżyser z pewnością należy dziś do najciekawszych twórców kina europejskiego. Tym razem przywiezie do Wrocławia "Duke of Burgundy", wysmakowaną wizualnie opowieść o erotycznej dominacji, która bywa żartobliwie określana jako artystyczna odpowiedź na "50 twarzy Greya". W bogatym programie Nowych Horyzontów znajduje się jeszcze wiele podobnych atrakcji. Możliwość odkrywania ich na własną rękę z pewnością przyciągnie do Wrocławia kolejne rzesze kinofilów.
@RY1@i02/2015/137/i02.2015.137.19600030a.101.gif@RY2@
SNH
Kadr z filmu "Duke of Burgundy. Reguły pożądania"
Piotr Czerkawski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu