Dziennik Gazeta Prawana logo

Jesteśmy za bardzo stąd

30 czerwca 2018

Wybór między zmywakiem w Londynie a McDonaldem w Polsce jest jak decyzja, na co lepiej chorować - dżumę czy cholerę. Młodzi już to wiedzą. Emigracja przestała ich pociągać. Więcej w niej zła niż dobra

Karl Markus Grauss, wydawca i redaktor naczelny wychodzącego w Salzburgu dwumiesięcznika "Literatur und Kritik" w książce "Europejski alfabet" będącej zbiorem pojęć stanowiących naturalną część europejskiego kodu językowo-semantycznego, pisze tak: "Jeżeli ma się wystarczające środki, można rozbijać się po świecie i jako zglobalizowany tubylec wszędzie czuć się u siebie. Tymczasem zaś miliony ludzi, bez względu na to, jak długo harują w jakimś miejscu, na zawsze pozostaną tymi samymi obcokrajowcami, którymi byli w momencie swojego przybycia". Oznacza to mniej więcej tyle: niektórzy z nas, nawet gdyby stanęli na głowie, nie są stworzeni do roli kosmopolitów. Jeśli już muszą udać się na emigrację, bo w kraju - w danej chwili - nie mają perspektyw na sensowne życie, tak materialne, jak i społeczne, robią to z niechęcią. Licząc, że kiedy tylko nadarzy się okazja wrócą, by żyć tak, jak się przez lata przyzwyczaili - w sąsiedztwie znajomych ulic i znajomych twarzy, bez szczególnych uniesień, ale i stosunkowo wygodnie.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.