Życie chwilą kontra życie na kredyt
W finansach bardziej racjonalne są w Polsce kobiety, z których aż 81 z wyprzedzeniem planuje większe wydatki. Co czwarty mężczyzna podejmuje takie decyzje spontanicznie - pokazują badania Fundacji Kronenberga przy banku Citi Handlowy
Tempo życia, rozwoju technologii, zmian geopolitycznych powoduje pogłębianie się pokoleniowych różnic, obok siebie żyją dziś ludzie o zupełnie innej mentalności i z diametralnie odmiennym podejściem do świata, również do zarządzania swoimi finansami.
Pokolenie powojennego wyżu demograficznego, zwane baby boomers - to ludzie, którzy rodzili się w głębokim PRL. Przez większą część życia pracowali w jednym zakładzie pracy, a po transformacji budowali w Polsce kapitalizm. Część z nich wypadła z jego trybów, stając się ofiarami zmian w systemie. Wierzą w autorytety, a w swoich rodzinach są raczej za tradycyjnym podziałem ról - ojciec zarabia, matka prowadzi dom (i ewentualnie równolegle zarabia). Doceniają doświadczenie, a pieniądze służą im do zapewnienia stabilizacji. Liczą jednak, że po tym jak skończą już pracować, będą mogli przejść na godziwą, zapewnioną przez państwo emeryturę. Ich dzieci nazywane są millenialsami - rodziły się w schyłkowym okresie komuny albo tuż po jej upadku. W dorosłość wchodziły po 2000 roku. Są dobrze wykształcone, mówią w wielu językach, na rynek pracy trafiły w okresie dobrej koniunktury 2007 roku. Szybko się rozwijają, chcą szybko awansować, nie znoszą niekompetentnych szefów. Trzech na czterech dzisiejszych trzydziestolatków planuje założenie własnego biznesu.
Millenialsi nie myślą wiele o przyszłości, wolą dziś dostać do ręki więcej pieniędzy niż odkładać na emerytury i składki zdrowotne. Trudno się im dziwić, bo dzisiejsi młodzi będą wyjątkowo obciążonym pokoleniem - będą opłacać emerytury i opiekę społeczną dla liczniejszego, starszego pokolenia.
W Wielkiej Brytanii po raz pierwszy w historii millenialsi będą zarabiać gorzej niż poprzednie pokolenie - pokazuje to raport brytyjskiego think tanku Resolution Foundation. Typowy przedstawiciel najmłodszego pokolenia na rynku pracy zarabia rocznie około 8 tys. funtów mniej niż jego rówieśnik 20 lat wcześniej. Problemem jest też dostęp do mieszkań - w wieku 30 lat ma je o połowę mniej Brytyjczyków. To między innymi dlatego w raporcie przedstawiciele millenialsów nazwani są "Stagnation generation". Główne punkty raportu przewidują, że osoby te będą mieć niższe dochody, mniejsze zasoby finansowe i tańsze domy.
Dla Polski tak kompleksowego raportu jeszcze nie opracowano. Zależność ta nie jest jednak u nas aż tak wyraźna. Z uwagi na wychodzenie z komuny millenialsi mieli jeszcze szansę wybić się ponad status swoich rodziców. Drogą do awansu było dla nich choćby wykształcenie - wśród nich studia skończyło trzykrotnie więcej osób niż w pokoleniu rodziców.
Dobrze pokazuje to sytuacja rodziny Miastowskich. Paweł i Stanisława przeprowadzili się do Warszawy ze Śląska. Oboje mieli wykształcenie średnie. Paweł - techniczne, Stanisława - ogólne. Przez całe życie zawodowe pracowali na niskich urzędniczych stanowiskach, osiągając zarobki pozwalające na utrzymanie domu, ale już nie na ekstrawydatki. Przez przejściowe kłopoty finansowe w połowie lat 90. wpadli w spiralę kredytową, z której wychodzili przez kolejnych 20 lat - konsolidując kolejne kredyty.
Ich dzieci - Marta i Marek - urodziły się już w Warszawie. Pierwszą zasadą, którą wynieśli w dorosłe życie, było niebranie kredytów. Marta skończyła studia i dzięki pracy od pierwszego roku znalazła zatrudnienie w międzynarodowej firmie. Dziś ma ustabilizowaną pozycję, udaje jej się nawet odkładać na emeryturę. Marek studiów nie skończył, ale zdobył praktykę w firmie i dziś należy do najbardziej rozchwytywanych specjalistów w swojej branży. Nie założył rodziny, więc większość pieniędzy po prostu przeznacza na życie i odłożone w czasie przyjemności - np. wakacje. Jak pokazują badania Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy, to nie jest odosobniony przypadek. Większość oszczędności Polaków powstaje właśnie w ten sposób. Wśród ogółu Polaków badanych przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy 5 proc. przyznaje, że wydaje więcej, niż zarabia, a 43 proc. - dokładnie tyle, ile wynosi miesięczny dochód.
@RY1@i02/2016/241/i02.2016.241.00000070b.801(c).jpg@RY2@
FINANSOWE PREFERENCJE POLAKÓW ZALEŻĄ OD WIELU CZYNNIKÓW
OPINIA
Podejścia do pieniędzy trzeba się uczyć od dziecka
Katedra Mikroekonomii Uniwersytetu Łódzkiego
W podejściu do gospodarowania finansami najważniejsze jest wychowanie. Bardziej niż od wieku czy ustroju, w którym dorastaliśmy, zależy to od zwyczajów panujących w rodzinie, od tego, czy rodzice przekazywali dzieciom wiedzę na temat wartości i znaczenia pieniądza oraz oszczędności w życiu.
Zacząć trzeba już od najmłodszych lat - dziś widzimy często rodziców, którzy kupują dzieciom, co tylko te zapragną. To powoduje wykształcanie negatywnych podstaw - dzieci w przyszłości albo po prostu będą wykorzystywać rodziców, albo będą miały pretensje do świata, że nie dostają wszystkiego, czego by chciały. Pobłażając dzieciom już od najmłodszych lat, nie uczymy ich myślenia perspektywicznego.
Takiego podejścia do pieniędzy można nauczyć na wiele prostych sposobów - wystarczy kupić skarbonkę i zachęcać dziecko do oszczędzania pieniędzy, które dostaje od rodziny. Niech to będą nawet symboliczne kwoty, ale wkładane do niej regularnie - od tego się zaczyna. Dziecko powinno widzieć, że dzięki oszczędzaniu może później otrzymać większą nagrodę.
Później warto podkreślać, że pieniądze odkłada się także na przyszłość. Nawet nastolatkom należy uświadamiać, że kiedy zaczną samodzielne życie, muszą troszczyć się o swój byt i mieć oszczędności na wypadek na przykład poważniejszych problemów zdrowotnych.
Nawet jeśli nas samych nie przyzwyczajono do tego w domu, nadal możemy nauczyć się rozsądnie gospodarować finansami. Na rynku dostępnych jest wiele świetnych książek na ten temat, więc dostęp do wiedzy o tym jest znacznie łatwiejszy niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Trzeba zacząć od prostych rzeczy - na przykład odkładania jakiejś kwoty co miesiąc. Podobnie jak dzieci, także dorośli mogą się nauczyć, że w długim okresie taki nawyk może przynieść poważne korzyści. Zaoszczędzoną kwotę można na przykład wykorzystać na wkład własny na mieszkanie, który bardzo trudno zebrać z dnia na dzień.
not. wit
@RY1@i02/2016/241/i02.2016.241.00000070b.802.jpg@RY2@
@RY1@i02/2016/241/i02.2016.241.00000070b.803.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu