Dziennik Gazeta Prawana logo

Oczekujemy wiele, ale sami nie chcemy dawać

7 grudnia 2016

@RY1@i02/2016/236/i02.2016.236.000000700.801.jpg@RY2@

Marcin Polak przewodniczący Rady Fundacji Think!, organizatora akcji Tydzień dla Oszczędzania. Program Rozwoju Przedsiębiorczości. Prowadzi także portal o nowoczesnej edukacji Edunews.pl

Dlaczego z jednej strony jesteśmy konserwatywni światopoglądowo, a z drugiej oczekujemy rozwiązań socjalnych od państwa? Bo tak jest wygodnie?

W sferze finansów Polacy potrafią kombinować i wcale się z tym nie kryją. To, że oczekujemy rozwiązań socjalnych od państwa, może być przejawem tego, że większość respondentów (57 proc.) badania "Postawy Polaków wobec finansów" jednak uważa, że rolą państwa polskiego i osób rządzących naszym krajem jest aktywne działanie na rzecz zmniejszania nierówności społecznych w Polsce. Wydaje mi się, że uznajemy się zbyt łatwo za biednych i potrzebujących - przy wszechobecnej reklamie i płynących z ekranów, radia i outdoorów zachętach do wydawania pieniędzy na gadżety i przyjemności uświadamiamy sobie, że nas nie stać. A Polaka stać powinno i basta. Niech zatem państwo pomaga! Gdy zestawimy te przekonania z postawami przedsiębiorczymi Polaków, to zobaczymy, że ciągle w Polsce pokutuje podejście "czy się stoi, czy się leży, to się należy...". A chcemy być krajem innowacyjnym, prężnie rozwijającym się, nastawionym na przedsiębiorczość. Tak się nie da! 56 proc. badanych uważa, że aby zmniejszyć nierówności społeczne w Polsce, trzeba zwiększyć zatrudnienie, tworzyć nowe miejsca pracy, przekwalifikowywać osoby z branż zagrożonych bezrobociem, 53 proc., że należy systematycznie zwiększać poziom płacy minimalnej... I to państwo ma zrobić za nas. Niestety, takie podejście konserwuje... ale inicjatywność i przedsiębiorczość na poziomie niebezpiecznie niskim dla rozwoju Polski.

Czy Polacy poradziliby sobie, gdyby państwo przestało wypłacać świadczenia socjalne?

Oczywiście, że poradziliby sobie, bo by zostali zmuszeni do aktywnego działania i wykorzystania (uśpionego?) potencjału, który w nas tkwi. Nie raz i nie dwa w historii potrafiliśmy się mobilizować w czasach trudnych ekonomicznie. Ale oczywiście chcemy, żeby to państwo nam płaciło świadczenia socjalne ("bo się należy!") i gdy raz zostaną one dane - bardzo ciężko jest się od nich odzwyczaić. Być może dałoby się wskazać niektóre obszary, w których taka pomoc jest uzasadniona, na przykład dla rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi, ale tu jakoś państwo nasze nigdy nie potrafiło stworzyć dobrych rozwiązań. No i te świadczenia są nieważne dla przeciętnego Polaka, bo nie trafiają do jego portfela. Dlatego nikt się o nie specjalnie nie bił. Ale już "Rodzina 500 plus" to co innego. Nawet jeśli obawiamy się, że nie będzie na niego pieniędzy za kilka lat, wolimy przejeść publiczne pieniądze tu i teraz, bo po co będziemy martwić się na przyszłość.

Jak wysokie podatki jesteśmy w stanie zaakceptować, by sfinansować socjalne państwo?

Wygląda na to, że wierzymy głęboko w to, iż można "nalewać z niczego" i ten dzban jest bez dna. Niestety wcześniej czy później socjalne państwo pociągnie za sobą konieczność podniesienia podatków lub zwiększenia zadłużenia. Oczywiście najłatwiej sięgnąć po pieniądze tam, gdzie dzięki przedsiębiorczości, inwestowaniu i ponoszeniu ryzyka zostały one zgromadzone, czyli do kieszeni osób zamożniejszych. W skali kraju odsetek takich osób nie jest duży. Zbyt łatwo przyzwalamy na rozwiązania, które osłabiają przedsiębiorczość i inicjatywność - a przecież tego właśnie potrzebuje nasz kraj.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.