Wiatraki żyją w dwóch światach
Trudno jest nam ze sobą rozmawiać - i dogadywać się - w swoim języku. Jeszcze trudniej w obcym, choć chodzimy na kursy. Ale jest język, którego znajomość nie przynosi splendoru. A na tych, którzy go używają, inni patrzą jak na chorych umysłowo
Byliście pewnie świadkami takiej sytuacji wiele razy. Pojawia się, na przykład w autobusie, dziwny człowiek. Spotyka z drugim. Machają rękami oraz robią miny. I wydają osobliwe odgłosy. Nie rozumiecie, o czym rozmawiają. Ich ręce są jak wiatraki. Ich twarze, niczym buzie plastelinowych ludzików zaanimowanych na potrzeby filmu, wyrażające dziesiątki emocji naraz. Więc spuszczacie wzrok. Wycofujecie się. Ucieczka wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Gdyby to była ślepa staruszka wahająca się, czy przejść przez skrzyżowanie, sprawa byłaby prosta. Za mankiet i na drugą stronę. Gdyby to był człowiek na wózku inwalidzkim niemogący się wspiąć na schody, bo architektowi zabrakło rozsądku na tyle, żeby zrobić podjazd, mielibyście ułatwione zadanie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.