Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma dla niego słowa "klątwa"

18 sierpnia 2016

Za medalami polskich kajakarek stoi trener Tomasz Kryk. "Ojciec sukcesu" - mówią o nim zawodniczki. Teraz chcą jeszcze dopłynąć do podium w K4

- Czasem na treningu czujemy się jak na studiach, bo płyniemy kajakiem i od razu mamy wykład z teorii sportu - opowiada Karolina Naja, która razem z Beatą Mikołajczyk zdobyła w Rio de Janeiro brązowy medal w K2 na 500 m. Wykładowcą jest trener Tomasz Kryk. 46-latek, jeden z tych szkoleniowców, którzy odmieniają polski sport.

Kryk śmieje się, że za tymi medalami - srebro zdobyła jeszcze Marta Walczykiewicz - jest też sporo łez. Nic dziwnego, reżim treningowy jest surowy, treningi ciężkie, więc kryzysy są naturalne. Kryk jest takim typem, że pilnuje najdrobniejszych szczegółów. Potrafił zaglądać zawodniczkom do talerza, sprawdzał, co robią w pokojach, kontrolował, jak odpoczywają, zabraniał przy jedzeniu używać smartfonów. Bez reguł i ich przestrzegania nie ma wyników. A trening, jak przekonuje, trwa 24 godziny na dobę.

Tego, że sukces rodzi się z drobiazgów, nauczył się chyba cztery lata temu w Londynie. Dziś mówi, że zapłacił tam frycowe. Może trafniej byłoby jednak powiedzieć, że złapał inną perspektywę. Po igrzyskach rozpoczął pracę z myślą o Rio. To był jego plan czteroletni.

- Stworzył treningowy schemat, który z roku na rok jest coraz bardziej dla nas zrozumiały. Ma bardzo dobrze poukładaną teorię treningów i stara się przekazać nam tę wiedzę. Chodzi o to, żeby nasz trening nie był bezsensowny, tylko przynosił skutek - mówi Naja.

Stworzył świetnie rozumiejący się sztab współpracowników. Jego podejście dobrze ilustruje historia z wyborem fizjoterapeuty. Zrobił coś w rodzaju castingu, potem pracy dwóch kandydatów przyglądał się przez ponad dwa tygodnie na zgrupowaniach. Precyzyjnie planował wyjazdy, treningi, na jego życzenie w Rio wynajęto hotel w pobliżu toru, żeby zawodniczki nie musiały zrywać się z łóżek w wiosce olimpijskiej w środku nocy. Dojazd na zaczynające się wcześnie zawody zajmowałby im półtorej godziny, na dodatek autobusami, w których kierowcy z upodobaniem nastawiają klimatyzację na opcję mrożenia.

- Ten komfort na pewno przekłada się później na centymetry czy sekundy - wyjaśniała Mikołajczyk.

Do kajakarskich potęg ciągle nam sporo brakuje, ale Kryk z ekipą próbują pudrować różnice. - Jestem pod wrażeniem technologii treningu Niemców czy takiego naturalnego rozwoju kajaków na Węgrzech, gdzie to jest niemal sport narodowy, ale kompleksów nie mam - zaznacza.

I nie jest też przesądny ("Dziękuję, gdy ktoś mi życzy powodzenia, bo nie rozumiem, dlaczego ma mi to przynieść pecha"), co o tyle ma znaczenie, że w Rio polska kobieca czwórka zmierzy się w pewnym sensie z przeznaczeniem. Od Sydney przez Ateny i Pekin aż po Londyn zawsze mieliśmy w tej konkurencji ogromne nadzieje na medal i zawsze kończyło się na czwartym miejscu.

- Nie lubię w sporcie takiego słowa jak "klątwa". Nie ma żadnej klątwy. Widocznie od Sydney byliśmy gotowi organizacyjnie, szkoleniowo, mentalnie tylko na czwarte miejsca. A teraz wierzę, że będzie inaczej - mówi Kryk i to dobrze opisuje jego filozofię.

Do czteroosobowego kajaka wsiądą trzy medalistki i Edyta Dzieniszewska-Kierkla. Czasem trudno w takiej osadzie połączyć kilka indywidualności w jedną, sprawnie działającą maszynę. - Trzy dziewczyny mają już swoje medale, ale kto by nie chciał więcej. Teraz popłyną bez obciążenia. O Edytę też jestem spokojny. To miks wybuchowy, wszystko może się zdarzyć - uśmiecha się Kryk.

Eliminacje w piątek, finał w sobotę.

Kryk po cichu liczył też na medal Eweliny Wojnarowskiej w K1 na 500 m, ale jego podopieczna nie awansowała wczoraj do półfinału. Wszystkiego mieć nie można. Na razie.

@RY1@i02/2016/159/i02.2016.159.00000160b.801.jpg@RY2@

Marcin Obara/PAP

Tomasz Kryk jest przekonany, że sukces rodzi się z drobiazgów

Przemysław Franczak

z Rio

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.