Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Myślisz: gwiazda. Mówisz: Pazdan. Euromoda na polskich piłkarzy

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Dla perspektywicznych zawodników, ale i starych wyjadaczy z reprezentacji prowadzonej przez Adama Nawałkę trwające we Francji mistrzostwa Europy są jak brama, która szeroko się otwiera. Czekają za nią lukratywne kontrakty w dobrych zachodnich klubach

Gdy przed mistrzostwami "Przegląd Sportowy" zamieścił zestawienie "TOP 5. Oni będą gwiazdami Euro 2016", nie umieścił w nim ani jednego Polaka. Sami nie wierzyliśmy, że piłkarze Adama Nawałki podbiją Europę.

A co dopiero inni! Gdy meldowaliśmy się w Paryżu przed meczem Polski z Niemcami w połowie czerwca, właściciel wynajętego przez nas pokoju nie dawał Biało-Czerwonym żadnych szans. - Wy macie jednego piłkarza - Roberta Lewandowskiego, a u Niemców jest ich cała armia - stwierdził z przekonaniem.

Co mogliśmy odpowiedzieć? Po skromnej wygranej z Irlandią Północną trudno było przechwalać się nawet strzelcem bramki Milikiem, ale dzisiaj już byśmy wiedzieli: Krychowiak, Błaszczykowski, Glik, Pazdan, Fabiański... Od kilku dni uczy się tych nazwisk (i łamie sobie na nich języki) cała Europa. Mamy nie tylko drużynę z prawdziwego zdarzenia, ale i indywidualności co się zowie.

Po raz ostatni mogliśmy wymieniać je jednym tchem 30, 40 lat temu: Lato, Szarmach, Deyna, Boniek, Młynarczyk... Czy właśnie dlatego nasza kadra odnosiła wtedy sukcesy, że oni byli wielcy, czy przeciwnie - to dzięki dobrej grze w reprezentacji stali się znaczącymi postaciami?

- To sprzężenie zwrotne: wraz z wynikami, szczególnie na dużej imprezie, zawodnicy podnoszą swoją wartość - ocenia Marek Koźmiński, były gracz reprezentacji Polski i Udinese, wychowanek Hutnika Kraków. - Teraz mamy młodą reprezentację, co powoduje, że wzrost wartości piłkarzy jest jeszcze bardziej widoczny.

Zbigniew Boniek: - Przez ostatnie 30 lat tylko wspominaliśmy dawne drużyny. Dzisiaj jesteśmy szczęśliwi, bo pierwszy raz od 1982 r. reprezentacja gra ładny futbol i odnosi sukcesy. Przez trzy dekady przyjeżdżaliśmy na wielkie turnieje w roli turystów. Dwa mecze i pewność, że wracamy do domu. Wreszcie jest inaczej.

Krychowiak śrubuje rekord

Zespół Nawałki z każdym meczem na Euro we Francji rósł w siłę. Doszło do tego, że eksperci w studiu Polsatu zaczęli się wykłócać, kto jest lepszym piłkarzem: Pazdan czy Niemiec Boateng. A dyskusje nabierają rumieńców. Nawet premier Beata Szydło potrafiła wymienić swoich ulubieńców w wywiadzie przed kamerami TVP (Kapustka i, a jakże, Pazdan).

- Wartość naszych zawodników podnoszą wyniki reprezentacji - nie ma wątpliwości Janusz Basałaj, były prezes Wisły Kraków, dziś w PZPN. - Euro jest najlepszą trampoliną. Zdarzają się wyjątki, jak w przypadku Lewandowskiego, którego trener Klopp oglądał w barwach Lecha Poznań i uznał, że sprawdzi mu się w Borussii Dortmund. Ale dokąd nie będziemy mieć sukcesów w Lidze Mistrzów albo w Lidze Europy, droga do wielkich klubów poprzez grę w reprezentacji będzie krótsza.

I tak się dzieje. W Europie nastała moda na Polaków. Nawet Maciej Rybus, piłkarz, który odpadł ze składu na Euro z uwagi na kontuzję, dostał intratną ofertę z Lyonu i podpisał kontrakt. A ci, którzy zawojowali francuskie boiska, mogą przebierać w ofertach.

Co ciekawe, najrzadziej wymieniamy w tym kontekście naszą najcenniejszą z gwiazd, czyli Roberta Lewandowskiego. Ale "Lewy" nic nie stracił ze swojej klasy, wciąż będąc w kręgu zainteresowań najbogatszych, czyli Paris Saint-Germain i Realu Madryt.

W przypadku tego pierwszego, zarządzanego przez szejków z Kataru klubu, z transferem ubiegł go Grzegorz Krychowiak. Bossów PSG przekonał do siebie po meczu na Stade de France z Niemcami. Jego dotychczasowy trener w Sevilli Unai Emery (który właśnie objął paryżan) ręczył za niego, ale co innego słuchać opowieści, a co innego zobaczyć, jak Polak wodzi za nos Thomasa Muellera, Mesuta Oezila i pozostałe gwiazdy. Krychowiak rozegrał kapitalny mecz, potwierdzając, że sufit wciąż wisi wysoko nad jego głową. W PSG będzie miał szansę się rozwinąć. I nieważne, czy paryżanie zapłacą za niego zapisane w umowie 45 mln euro, czy nieco mniej - i tak zostanie najdroższym piłkarzem w naszej historii.

Premier League to magia

Wielkim wygranym będzie też Kamil Grosicki. W prowincjonalnym Rennes miał małą szansę na wypromowanie się, zwłaszcza że często był rezerwowym. Teraz starają się o niego kluby angielskie, np. Everton.

- Rozmawiałem z jednym z polskich piłkarzy, który gra w lidze zagranicznej, ale wybiera się na Wyspy. Aż piał z zachwytu... Dla polskich zawodników Premier League to jest magia - mówi Basałaj.

Oczy ze zdumienia przecierają w Fiorentinie. Na ławce przez cały sezon siedział tam wypożyczony z Borussii Dortmund Jakub Błaszczykowski. Kiedyś deklarował, że na zakończenie kariery wróci do Wisły Kraków, ale nie nastąpi to szybko. Po zwieńczonych golami występach przeciw Ukrainie i Szwajcarii 30-letni Kuba odbudował swoją markę i znów będzie mógł występować w mocniejszych ligach.

Furorę we Francji robi Michał Pazdan, stoper, który po wiosennej klęsce Legii Warszawa w Niecieczy był odsądzany od czci i wiary. Dzisiaj prezes Bogusław Leśnodorski, który wykupywał go z Jagiellonii Białystok za 700 tys. euro, oferty z Turcji na poziomie 2 mln uznaje za śmieszne.

Rozgłosem wśród kibiców w Polsce Pazdan usunął w cień Kamila Glika. Ale w Europie to ten drugi jest uważany za prawdziwego lidera defensywy i człowieka, od którego wszystko, co dobre w tej drużynie, się zaczyna.

Stoper Torino rozegrał w kadrze najwięcej minut (do wczorajszego meczu z Portugalią 2010) od czasu objęcia funkcji selekcjonera przez Adama Nawałkę. Początkowo trener stawiał na Mariusza Kamińskiego z Lecha, ale zrozumiał, że Glik bije go na głowę. Zrozumieli to w także w Monaco, spiesząc się ze sfinalizowaniem transferu za 11 mln euro.

Jest podczas każdego wielkiego turnieju kategoria "gwiazdy", są i "odkrycia". Należy do nich niewątpliwie Bartosz Kapustka z Cracovii. - Dla takich perspektywicznych zawodników ten turniej jest jak brama, która szeroko się otwiera, a za nią czeka kontrakt w dobrym europejskim klubie. Każda minuta spędzona na boisku we Francji jest dla Bartka cenna. To materiał na wielkiej klasy piłkarza - podkreśla Koźmiński.

A przecież w gronie eksplodujących talentów są w obecnej kadrze także wspomniany Arkadiusz Milik z Ajaksu Amsterdam oraz Piotr Zieliński, który trafił wiele lat po Koźmińskim do Udinese, ale wkrótce może wyemigrować do Wielkiej Brytanii, bo stara się o niego Liverpool. Cena wywoławcza za 22-latka: 15 mln euro.

Rynek, na którym przez długie lata transferowy rekord Polski wynosił 7,4 mln euro, bardzo szybko zareagował na sukces Biało-Czerwonych we Francji. Do chwili, aż Grzegorz Krychowiak nie przejdzie oficjalnie z Sevilli do Paris Saint-Germain, transferowy rekord Polski wynosi 7,4 mln euro. To kwota, jaką Liverpool zapłacił za Jerzego Dudka Feyenoordowi Rotterdam w 2001 r.

Robert Lewandowski opuścił Lecha Poznań w 2010 r. za 4,75 mln euro. Tyle wydała za niego Borussia Dortmund. Gdy Krychowiak przed dwoma laty przechodził z francuskiego Stade Reims do hiszpańskiej Sevilli, kosztował 5,5 mln euro.

Niemiecki portal Transfermarkt.de wyliczył, że 10 najdroższych polskich piłkarzy kosztuje łącznie 133 mln euro. Najwięcej trzeba wydać na Lewandowskiego z Bayernu, który jest wyceniany na 50 mln.

@RY1@i02/2016/126/i02.2016.126.00000320a.802.jpg@RY2@

Yves Herman/Reuters/Forum

Michał Pazdan robi furorę we Francji. Dwa miliony euro za niego to mało

Krzysztof Kawa,

Remigiusz Półtorak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.