Nie czuję się zmęczony
Łukasz Piszczek po raz trzeci gra w reprezentacji Polski na Euro. W Austrii i u nas Biało-Czerwoni nie wyszli z grupy, teraz są już w ćwierćfinale
Dotarło do was, że po raz pierwszy od 34 lat Polska dostała się na taki pułap w międzynarodowym turnieju?
Na pewno nasz apetyt rozbudziły udane eliminacje Euro 2016. Wygraliśmy w nich z Niemcami, strzeliliśmy sporo goli, więc zrozumiałe, że naszym celem było jak najlepsze zaprezentowanie się we Francji. W grupie nie straciliśmy gola, a Szwajcarów, ogranych w wielkich imprezach, przeszliśmy po karnych. Jesteśmy w czołowej ósemce, a takiego sukcesu nie było w naszym futbolu od lat.
Jakie nastroje przed starciem z Portugalią?
Staramy się podchodzić na chłodno do tej konfrontacji. Wiadomo, ludzie będą mówić o Cristiano Ronaldo, ale my nie możemy się tym przejmować. Zrobimy wszystko, by przebić się do półfinału. Jak dokonamy tego, to super; jak się nie uda, to trudno. Nie ma co nakładać na siebie dodatkowej presji.
Bardzo się pan denerwował podczas konfrontacji z Helwetami?
Tak jak przed każdym spotkaniem odczuwałem stres, ale on pomaga w osiągnięciu jak najlepszej koncentracji. Jak wychodzę na zieloną murawę, zapominam o nerwach, robię to, co do mnie należy. Jeśli chodzi o konkurs rzutów karnych, byłem przewidywany gdzieś jako ósmy, ale koledzy załatwili sprawę bez mojego udziału. I dobrze, choć gdybym miał podejść do jedenastki, to na pewno bym się nie bał.
Z czego wynikały dwa odmienne oblicza Biało-Czerwonych w 1/8 finału w Saint-Etienne?
W przerwie stwierdziliśmy, że trzeba szybko podwyższyć prowadzenie. Szwajcarzy nas zaskoczyli wyjściem z wysokim pressingiem, mieliśmy problem z utrzymaniem się przy futbolówce. Oni na dodatek wstawiali napastników i zrobiło się bardzo ciężko. Dobrze, że mamy Łukasza Fabiańskiego, który strasznie nam pomógł. Wytrzymaliśmy 120 minut w upale, a nie wolno zapominać, że Szwajcaria miała dłuższą przerwę po fazie grupowej. Każdy z nas walczył do upadłego.
Pan jednak dał radę. Absencja w spotkaniu z Ukrainą wyszła panu na dobre?
Normalnie trenowałem. Nie czuję się zmęczony i gdy trener mnie wystawia, jestem do dyspozycji.
Spodziewał się pan takiej eksplozji formy Jakuba Błaszczykowskiego we Francji?
Kuba w reprezentacji nigdy nie zawodził, nie schodził poniżej pewnego poziomu, zawsze dawał serce w walkę na boisku. Los w tym Euro odwdzięcza mu się za poświęcenie i to, że kiedyś przeżywał trudniejsze chwile w drużynie narodowej. Ciekawe, gdzie są ci, co śmiali się z Kuby i mówili, że nie powinien pojechać na finały Euro 2016.
Kiedy Robert Lewandowski zacznie zdobywać gole?
Czekaliśmy na gola Roberta w 1/8 finału, wierzymy, że odblokuje się w ćwierćfinale. I tak nie można mieć do niego pretensji, bo ciężko pracuje dla zespołu i robi miejsce dla Milika czy Grosickiego. Najważniejsze jednak, że dostaliśmy się już do czołowej ósemki i wcale nie zamierzamy na tym poprzestać.
@RY1@i02/2016/125/i02.2016.125.000001400.802.jpg@RY2@
Reporter
Łukasz Piszczek cieszy się z czołowej ósemki, ale marzy o półfinale
Rozmawiał Jaromir Kruk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu