Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Chcesz mieć broń, pokaż cel

Chcesz mieć broń, pokaż cel
fot. Krystian Dobuszyński/Polska Press/Gallo Images
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Kilka dni po wybuchu wojny na strzelnicę przyszło małżeństwo: on 74 lata, ona dwa lata młodsza. Nigdy wcześniej nie strzelali. Jak ładowali z kałacha, to aż miło było popatrzeć

Ludzie ze starszych roczników pamiętają ze szkół lekcje przysposobienia obronnego. Całymi klasami jeździło się na strzelnice i na zaliczenie strzelało z kbks – karabinka sportowego na amunicję małokalibrową z bocznego zapłonu. – Strzelałem z niego – wspomina Mariusz „Korba” Kaczmarczyk, współwłaściciel strzelnicy B7 w Warszawie. I dodaje, że ze strzelaniem jest jak z jedzeniem orzeszków: gdy człowiek zacznie, trudno mu skończyć. – Sporo ludzi jest uzależnionych od adrenaliny. Owszem, są też pełni obaw introwertycy. Ale to nie o nich. Większość osób, które do nas przychodzą, kombinuje tak: nie będę snajperem i obym nigdy nie musiał użyć broni poza strzelnicą. Mimo to chcę wiedzieć, jak się nią posługiwać, gdyby trafiła w moje ręce.

Od roku strzelnice w Polsce przeżywają oblężenie. W B7 liczba klientów skoczyła o 300 proc. Powód jest oczywisty: wojna w Ukrainie. – Nie miałem złudzeń co do tego, że w końcu dojdzie do ataku na pełną skalę – podkreśla Mariusz. Nie kryje, że negatywny stosunek do Rosji wyniósł z domu. Pytany o swój stosunek do broni, tłumaczy, że kluczowe są szacunek i świadomość, czym ona jest. Ma obecnie kilka grup klientów, trzy wyróżniają się szczególnie. Pierwsi to pasjonaci broni. Drudzy to ludzie, którzy przed 24 lutego nigdy nie mieli jej w rękach. Trzeci – Ukraińcy. Wśród nich są i tacy, których szkoli na front.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.