Jeden egzamin zdaliśmy, drugi przed nami
Wojna nam powszednieje, ale to nie znaczy, że przestaliśmy pomagać Ukraińcom. Tak, pojawiają się animozje, ale na mniejszą skalę, niż można się było spodziewać
Przez pierwsze cztery miesiące wojny byłam wyjęta z życia. Pamiętam ten czas tylko ze zdjęć. Dzięki nim widzę, jak rozwijał się mój synek. Mąż z czasem pomógł mi zbudować ścianę, bez tego bym zwariowała. Ja w Polsce, moja mama w Odessie. Kolejne nieszczęścia, chęć niesienia pomocy każdemu. Pożary, które wybuchały na zgliszczach poprzednich – wyrzuca z siebie Inessa. To jej wspomnienia z początku wojny. Na swój sposób sparzyła się na pomaganiu, na wolontariacie. Dziś wie, że gdyby działała tak dalej, byłaby to prosta droga do zatracenia siebie. Wybrała z czasem inną opcję – odkłada pieniądze i robi przelewy. Na konkretny cel, dla konkretnej osoby. To mniej spektakularne, mniej angażujące, ale pozwala żyć.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.