Bezdomność, czyli systemowa bezradność
Na pomoc ludziom bez dachu nad głową resort rodziny wydał w tym roku tyle, ile stolica przeznacza na świąteczną iluminację
Zaledwie 6 mln zł z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej skierowano do ponad 40 organizacji pozarządowych. Środki przeznaczono głównie na dostosowanie noclegowni i schronisk do minimalnych standardów, które wprowadził minister. Podsumowanie roku nie jest budujące tak dla resortu, jak i całego rządu. – Pieniędzy jest dramatycznie mało. Brakuje ogólnopolskiego programu przeciwdziałania bezdomności, choć ma go większość krajów unijnych. Nie ma pełnomocnika rządu ds. bezdomności. Brakuje również środków m.in. na tworzenie schronisk z usługami opiekuńczymi, dzięki czemu bezdomni nie trafialiby ze szpitali do noclegowni – punktuje Jakub Wilczek z Ogólnopolskiej Federacji na rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności.
Zdaniem Eweliny Godlewskiej ze Stowarzyszenia na rzecz Bezdomnych „Agape” Borowy Młyn, na wzór standardów ws. schronisk powinny powstać regulacje dotyczące postępowania z bezdomnym, który opuszcza szpital. Chodzi o ocenę, czy może wrócić na ulicę, czy powinien trafić do placówki, która zapewni warunki do rekonwalescencji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.