Bezdomni wymykają się definicjom, więc są nielegalni
Ustawa o pomocy społecznej powoduje, że aby pomagać osobom bez dachu nad głową, organizacje pozarządowe muszą łamać prawo. Jednak resort pracy i rodziny nie ma zastrzeżeń do przepisów i zmieniać ich nie zamierza
– Zostałam postawiona w sytuacji, że jeśli chcę pomagać osobom bezdomnym, muszę łamać prawo. Na 80 osób w schronisku, które prowadzę, jedynie 19 przebywa w nim legalnie – mówi Adriana Porowska, dyrektor Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej. Od miesięcy wraz z innymi organizacjami pozarządowymi świadczącymi pomoc bezdomnym próbuje dotrzeć z przekazem, że obecne przepisy uniemożliwiają im pracę. – Informowaliśmy zarówno Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS), jak i władze Warszawy. Jednak jedni i drudzy nie zrobili wiele, by rozwiązać problem. Z wyjątkiem przerzucania się odpowiedzialnością. I raptem dostałam z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy pismo wzywające mnie do „wyeliminowania naruszeń i realizacji zadań zgodnie z umową dotacyjną oraz ustawą o pomocy społecznej”. Bo w mojej placówce są ludzie bez decyzji administracyjnych. Czyli co? Mam ich wyrzucić na ulicę?
– Problem nie dotyczy samej Warszawy. Jest znacznie szerszy. Systemowy. Choć trzeba pamiętać, że osoby bezdomne trafiają do wielkich miast, licząc na to, że tam będzie łatwiej im się odnaleźć – dodaje Jakub Wilczek, pracownik schroniska dla bezdomnych Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta w Zabrzu i prezes Ogólnopolskiej Federacji na Rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.