Jeden głęboki oddech i wracam
Opiekunowie osób niepełnosprawnych są z nimi 24 godziny na dobę. Przez lata. Z myślą o nich powstał pokój wytchnień. Po to, by odetchnęli. Raz na jakiś czas
Teresę i jej męża, Jana, odwiedzam od 7 lat jako lekarz prowadzący domowe leczenie żywieniowe. Cudowne małżeństwo, razem 46 lat. Jan od 11 lat cierpi na porażenie czterokończynowe i ciężkie zaburzenia połykania. Leży, nie rusza się, nie mówi. Nie je drogą naturalną. Teresa od 8 lat wstaje codziennie o 4.30 i kładzie się o północy. Jest jego jedynym opiekunem. Myje go, podaje leki, robi inhalacje, zmienia pampersy, oklepuje, przewraca. Ma pieczę nad żywieniem dojelitowym. Mierzy ciśnienie, sprawdza akcję serca, nasłuchuje dźwięków pompy dojelitowej, sprawdza, czy mąż oddycha. Mówi do niego. Zamawia wizyty lekarskie. Bierze kolejne kredyty na rehabilitacje. Kupuje leki. Przez te wszystkie lata nie była na urlopie. Tylko raz w tygodniu, dzięki przyjaciółce, wychodzi na 3 godziny – opowiada dr Anna Zmarzły. – Miesiąc temu, podczas ostatniej wizyty powiedziała mi, że powoli boi się wychodzić z domu. Świat staje się dla niej obcy. Choruje, siada jej kręgosłup, ale nie zostawi męża, by zrobić sobie badania. Bo co, jeśli będzie potrzebny zabieg lub konsultacja w drugiej części Polski?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.