Spór w obozie władzy. O weto
Kwestia powiązania europejskiego budżetu z praworządnością rozgrzewa spór na prawicy. Rząd chce, by sprawa ta stanęła ponownie na unijnym szczycie. Tam decyzje zapadają jednomyślnie. Jeśli tak się nie stanie, będzie weto. Jak jednak mówi DGP Jan Olbrycht, negocjator z ramienia Parlamentu Europejskiego, tryb legislacyjny nie przewiduje możliwości, by sprawa mechanizmu praworządnościowego wróciła na szczyt, a ewentualne weto Polski może dotyczyć już tylko samego budżetu.
– W lipcu po szczycie unijnym premier zapewniał, że udało się zablokować ten szkodliwy dla Polski mechanizm. My od początku podchodziliśmy sceptycznie do tych zapewnień. I dziś okazuje się, że to my mieliśmy rację – wskazuje jeden z polityków Solidarnej Polski. Otoczenie premiera bagatelizuje zarzuty. – Będziemy to blokować. Niemcy muszą pokazać, że chcieli, ale się nie dało, a bez zgody Polski nie da się tego wdrożyć – mówi współpracownik premiera. Uzgodnione rozporządzenie przewiduje blokowanie pieniędzy dla jednej ze stolic w przypadku zagrożenia niezawisłości sędziowskiej. Będzie głosowane przez wszystkie państwa większością kwalifikowaną. Odbiorca końcowy eurofunduszy ma być jednak chroniony, co oznacza, że firmy czy samorządy nie będą pokrzywdzone działalnością władz centralnych. Chociaż jak to będzie wyglądało w praktyce, zależy od Komisji Europejskiej. ©℗ A4
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.