Defilowanie wojska w rytm polityki
1 5 sierpnia, w Święto Wojska Polskiego, stołeczną Wisłostradą przedefilują żołnierze Wojska Polskiego. Nie zabraknie też czołgów, armatohaubic czy moździerzy. Pojawić się mają również sojusznicy, którzy stacjonują w ramach natowskiej tzw. wysuniętej obecności, czyli Amerykanie, Brytyjczycy, Chorwaci i Rumuni.
fot. Nikoff/Newspix pl
Zeszłoroczna parada z udziałem prezydenta odbyła się w okręgu wyborczym premiera
W roku normalnym nie budziłoby to zdziwienia. Takie defilady cieszą się dużą popularnością – ogląda je po kilka dziesiąt tysięcy ludzi, czasami nawet więcej. I można się zżymać, że wojsko, zamiast ćwiczyć na poligonach, paraduje przed dygnitarzami. Jednak ma to swój wymiar budujący więź pomiędzy cywilami i mundurowymi oraz pozwala budować wizerunek (a to w czasach, gdy o rekruta na rynku pracy trzeba walczyć, ma znaczenie).
Z tym że rok 2020 zapisze się w annałach historii jako ten, kiedy rozpoczęła się światowa pandemia koronawirusa. Nie jestem epidemiologiem ani wirusologiem, ale tak na zdrowy chłopski rozum wydaje się, że jeśli nie organizujemy festiwali muzycznych na kilka dziesiąt tysięcy ludzi, to defilada dla podobnej liczby widzów niesie ze sobą pewne ryzyko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.